| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

BLOOD RED THRONE

"Union of Flesh And Machine"

Candlelight Records & Spinefarm Records (CD 2016) 

Muzyczny konik członków norweskiego BLOOD RED THRONE ciężko posądzić o monotematyczność. Większość metalowej braci już na zawsze kojarzyć będzie miejsce pochodzenia kapeli z black metalem, pozostającym nie bez związku z górującą nad poniższym tekstem nazwą, gdzie wystarczy wspomnieć choćby o tym, że trójca jej członów utworzyła rozpoznawalny dla co poniektórych zestaw w 1998 roku z inicjatywy Doda i Tchorta, związanych ongiś z takimi orkiestrami jak SATYRICON, EMPEROR czy CARPATHIAN FOREST, podczas gdy pierwszy ze wspomnianych jest obecnie kapłanem instrumentów strunowych choćby takiego COBOLT 60, co pozwala domniemywać, że duch gatunku w jakim zasłynął wichrzy się w jego żyłach i arteriach po dziś dzień. Nie połyka on jednak w całości inwencji twórczej Doda, którego groove/thrashowe riffy można podziwiać na płytach np. ZEROZONIC, co daje jednak pewne pojęcie o wszechstronności muzyków BLOOD RED THRONE, gdzie ja nadmienię tu jeszcze szybko ze swej strony, że przytoczyłem powyżej nazwy tylko niektórych projektów, w których ci panowie grali bądź też grają. I chyba właśnie tutaj jest pies pogrzebany, bo sądząc po tym, co BLOOD RED THRONE wypuścił tym razem przyszło mi posłużyć się starym polskim porzekadłem, które brzmi 'Co za dużo to niezdrowo'. "Union of Flesh And Machine" na pewno nie jest płytą słabą, choć mając w pamięci impet, z jakim poprzedni, imienny krążek formacji rozsmarował niegdyś moją facjatę po powierzchni blatu czuję się jednak minimalnie rozczarowany. Już otwierający z kopa tracklistę "Revocation of Humankind" zdradza, że BLOOD RED THRONE nie zamierza tym razem ustawać w żonglerce elementami przeróżnych szkół uprawiania śmierć metalu, ale do wrażenia piorunującego jest tu zdecydowanie daleko. Krążek być może nie cierpi na deficyt zwracających uwagę zagrywek. W takich utworach jak choćby "Martyrized" bądź "Legacy of Greed" fani łebskich aranży w metalu ekstremalnym pewnie i znajdą coś dla siebie, ale całościowo materiał po prostu słabo kopie i tyle. Zawodowstwo "Union of Flesh And Machine" jest rzeczą niezaprzeczalną. Krążków na takim poziomie warsztatowym oczekuje się zazwyczaj od deathmetalowych supergrup, w których skrzykują się stare wygi o grzechoczącym w żołądkach uzębieniu i może właśnie to jest problem. Uwielbiam gdy mimo wieloletniego doświadczenia na scenie grupa muzyków potrafi zmiażdżyć krążkiem roztaczającym wokół aurę jakiejś takiej młodocianej świeżości. Albumem, który krzyczy do słuchacza: 'napieprzaliśmy ten przeklęty death metal trzy dekady i z identycznie kapitalnym skutkiem będziem czynić to i następne trzy!' Tu słychać profesjonalizm, biegłość w posługiwaniu się najbardziej emblematycznymi dla konwencji rozwiązaniami i umiejętność referowania przy pomocy dźwięków natury metalu śmierci, ale nie ma nic ponad to. W efekcie mamy album, jaki mamy - do bólu poprawny. Tak poprawny, że aż irytujący. Puryści, którzy cenią sobie najbardziej klasyczne akty dla szwedzkiej czy amerykańskiej sceny deathmetalowej (choć VADEREM i wczesnym DECAPITATED również te dźwięki czuć) mogą sięgać po ten materiał bez chwili zawahania, ale niech nikt nie spodziewa się po nim kawałków, które mimowolnie, w geście zapomnienia, będzie odtwarzać wykonująca powtarzalne ruchy głowa.
 

ocena:  6/ 10

www.metal-archives.com/bands/Blood_Red_Throne/808


www.reverbnation.com/bloodredthrone


soundcloud.com/bloodredthrone


bloodredthrone.bandcamp.com/


www.spinefarmrecords.com


autor: Kępol



<<<---powrót