| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

CORTEGE

"Touching the Void"

Let Them Come Productions (CD 2016) 

Większość członków naszego rodzimego, deathmetalowego CORTEGE przewinęła się przez nieobcy mi bynajmniej, blackened deathmetalowy UZIEL, przy czym odpowiedzialny również za wytwórnię Let Them Come Productions Sebastian Bartek (bas, wokal) nie zasila już tamtego projektu, a perkusista Kamil Szuszkiewicz oraz gitarzysta Łukasz Schubert (który zastąpił współ-riffującego na nowej płycie CORTEGE Michała Jańczaka) grają w nim do dziś. Składu bohaterskiego dla poniższej recenzji ansamblu dopełnia gitarzysta Artur Ambroży i to właśnie w jego umyśle i sercu powstawały zręby niemal wszystkich utworów najnowszego wydawnictwa kapeli, a że utwory to wprost kapitalne, należałoby wnioskować, że iście łebski to człek. Trochę to smutne, że uwaga fanów krajowej ekstremy muzycznej (czy po prostu brutalnego metalu ogólnie) skupi się zapewne na premierach świeżutkich rzeczy z katalogów bardziej rozpoznawalnych nazw, a nowy CORTEGE troszeczkę jednak w tym wszystkim przepadnie, ale jeśli będzie tak w Waszym wypadku, to Wasza strata. Wraz z albumem "Touching the Void" grupa wspina się bowiem na prawdziwe wyżyny deathmetalowej sztuki. Nie wiem ile konkretnie czasu poświęcili oni na wykucie tych dziewięciu (nie licząc jednego intro i jednego kawałka instrumentalnego) utworów, ale brzmi to jak jeden z bardziej przemyślanych i wyważonych krążków deathmetalowych, które dane mi było ostatnio przesłuchać. W dalszym ciągu najważniejszym punktem odniesienia wydaje się być dla nich stary MORBID ANGEL, co od pierwszego numeru po ostatnie jest dosłownie namacalne, ale co oni przyjmując za kamień węgielny ów chwalebny wzorzec potrafili tu skonstruować to już proszę państwa zupełnie inna sprawa, bo "Touching the Void" po prostu odbierze Wam czerpany szeroko otwartymi ustami oddech! Kwartet wyraźnie nie sili się ani na bycie najbardziej oldschoolowym, ani najbardziej innowacyjnym, ani najbrutalniejszym deathmetalowym zespołem wszechczasów, co nie znaczy, że w zetknięciu z hołdem, jaki ów oddaje tradycji i śmierć metalowej bezkompromisowości pozostaniecie nietknięci. Ruszając z kopyta za sprawą "Habemus Papam" materiał zdradza, że ołowiane pociski riffów ansambl ciskać będzie przy akompaniamencie blast-beatów, złowrogo zwalniającej perkusji i zwierzęcego growlingu bez krzty litości, ale podpowiada równolegle, że dostaniemy krążek zróżnicowany i doskonale zbilansowany i tutaj - jak wyżej - nie zawodzi. "Deus Vult" pod numerem czwartym brzmi jak ukłon w kierunku późnego HATE. Instrumentalny, pozostawiony na sam koniec "The Path To Illumination" - w którym akustyk stanowi tło dla wygrywanej na gitarze elektrycznej solówki - to jawne nawiązanie do "Voice of the Soul" z repertuaru DEATH. Reszta to spuścizna dokonań ekipy Azagthotha i Davida Vincenta, które ukształtowały muzykę CORTEGE w podobnym stopniu i z podobnym skutkiem, z jakim 'dokonały tego' w przypadku choćby ZYKLON czy HATE ETERNAL. Nieokiełznaną dzikością epatuje wyśmienity "The Journey", podobnie jak pulsujący za sprawą przepysznie wyrazistej rytmiki "Hear Our Cries", przypominający chwilami o dość zauważalnym przecież stylu TRAUMY. Z takimi petardami kontrastują kawałki utrzymane w tzw. tempie średnim, z których moim zdecydowanym faworytem jest miażdżący wszystko jak okiem sięgnąć "Death Mills". No, jeśli ktoś wychodzi z założenia, że dobry death metal to z czystej definicji ten najszybszy czy najbrutalniejszy wspomniany tytuł otrzymuje od Kępola z osobistą dedykacją. Są i takie jak opatrzony mylnie sielskim tytułem "In Love", w przypadku których wspomniany podział nie jest tak oczywisty. Sebastian napisał tu w dodatku znakomite teksty, odsłaniające z jednej strony fascynację literaturą czy nauką (poświęcony zjawisku wessania przez czarną dziurę "Event Horizon"), z drugiej jednak ukazujące go jako autora skłonnego do uzewnętrzniania pewnych przemyśleń indywidualnych. Chyba zgodzicie się ze stwierdzeniem, że taka dojrzałość wypada wręcz tryumfalnie na tle bezmyślnej infantylności pospolitych opisów zombie-masakr, aktów okrucieństwa czy profanacji kreślonych sobie a muzom, z których nie wynika niemal absolutnie nic, prawda? Oj tak - utwory z "Touching the Void" nikną w mojej przepastnej gardzieli, a ja siedzę, głaskam się rozkosznie po brzuchu i ani myślę ciskać tego krążka 'w niepamięci śmiecie' - że również do klasyki literatury na koniec się odniosę. 
 

ocena:  9/ 10

www.metal-archives.com/bands/Cortege/16907


www.facebook.com/cortege.poland/


myspace.com/cortegelegion


www.let-them-come.eu/


autor: Kępol



<<<---powrót