| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

DECEASED

?Fearless Undead Machines?

Transcending Obscurity Classics (CD 1997 - 2016) 

Też cieszyłbym się jak dziecko, gdybym miał możliwości by wydać re-edycję jednej ze swoich ulubionych pozycji sprzed lat. Nie dziwię się więc radości Kunalowi Choksi z Transcending Obscurity, że dopiął swego i w serii klasycznych wydawnictw wznawianym przez pododdział ‘Classics’ doczekał się odświeżonego albumu „Fearless Undead Machines”, czyli tak naprawdę jednego z najważniejszych krążków w dyskografii amerykańskiego DECEASED, który to band nie do końca był w owych czasach doceniony. Z racji tego, że w połowie lat 90-ych death metal w swojej tradycyjnej postaci nieco się przejadł (a już zwłaszcza, gdy chodziło o jego nasączoną thrash’em formułę), tako też to wydawnictwo było dla fanów nieco opóźnione i nie doczekało się takiego zainteresowania, jakiego spodziewało się wówczas Relapse Records, ale być może teraz, po latach parę osób odkryje coś nowego, co decydowało o sile takiego grania. „Fearless Undead Machines” to coś w rodzaju konceptu opowiadającego o post-apokaliptycznej rzeczywistości, w której dominują zombiaki, czyli coś, co być może podejdzie pod gust na przykład fanów „The Walking Dead” czy całej, już klasycznej serii filmów o żywych trupach w reżyserii George’a Romero. King Fowley wraz z kolegami z DECEASED zobrazował to odpowiednimi dźwiękami, a te już od pierwszego „The Silent Creature” to takie przemieszanie agresywnego i momentami zaskakująco melodycznego death/thrash’u z wokalizami przypominającymi Cronosa z VENOM i takimi też wpływami black metalu z pierwszej fali. Można by rzec, że to taki oldskul pełną gębą, nie pozbawiony nawet klasycznych heavy metalowych wpływów (tu i ówdzie „kłania się” IRON MAIDEN), ale przy tym dopasowany do krwawej i ponurej wizji stojącej za tym albumem. Wszystko to zostało wzbogacone odpowiednią dawką sampli, narracji i akustycznych przerywników (np. we wstępie do „The Silent Creature”, w „Contamination”, „From the Ground They Came”). Nie da się przy tej okazji zapomnieć o paru kawałkach, którym trudno wypaść z pamięci, a są nimi brzmiący prawie klasycznie thrash’owo, ale zaskakujący w paru momentach „Beyond Science”, wspomniany już dwukrotnie w tej recenzji „The Silent Creature” i cholernie rozbudowany „Destiny” na sam koniec, ale generalnie całość zdaje się momentami zbyt długa i chyba trudno będzie się jej znaleźć w aktualnej rzeczywistości, gdy wielu ludziom brakuje czasu, a przede wszystkim cierpliwości, bo wszystko jest w zasięgu, a tak naprawdę mało kiedy większość zatrzymuje się przy istotnych rzeczach na dłużej niż okamgnienie. Smutne to, ale niestety prawdziwe…      
 

ocena:  7/ 10

www.upthetombstones.net


www.facebook.com/pages/DECEASED-UP-THE-TOMBSTONES-OFFICIAL-BAND-PAGE/309398579508


the-true-deceased.bandcamp.com


tometal.com/label/bands


autor: Diovis



<<<---powrót