| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

DEFILED

“Towards Inevitable Ruin”

Season Of Mist Records (CD 2016) 

Prawie legendarny DEFILED, chcąc nie chcąc, wpisuje się w krajobraz obecnej sceny brutal death metalowej. Bez zarzucania mu odejścia od swoich muzycznych korzeni lat 90-ych dryfuje wraz z najnowszym albumem na tereny nowoczesnego defiora z wszystkimi tymi dziwactwami i odnośnikami do bardziej progresywnego odłamu tego gatunku, jak i po części do deathcore’a oraz wynalazków w rodzaju KATALEPSY, 7.H.TARGET czy nawet RINGS OF SATURN. Świadczy to z jednej strony o umiejętności płynięcia z prądem, ale pamiętajmy, że Japończycy zajawki takiego grania przekazywali już w latach 90-ych, gdy większość muzyków wspomnianych w tej recenzji kapel pewnie dopiero chodziła do szkoły podstawowej ;-). Ale to tylko jedna, dość zwodnicza strona medalu, bowiem DEFILED na swoim piątym długograju o tytule „Towards Inevitable Ruin” ukazuje za jednym zamachem wysoce zaawansowaną progresywność i dziwaczność swoich dźwięków oraz specyficzną prostotę i punkową wręcz zawadiackość. Paradoks tego albumu polega więc na tym, że łączą się tutaj kompletnie obnażona brutalność i pierwotność bazowego death metalu oraz techniczna precyzja, która sprawia wrażenie regresji. Mnie osobiście kojarzy się to z podejściem DARKTHRONE, który świadomie odchodził od przemyślanego, pełnego detali grania do rzeczy bardziej archaicznych, co zresztą Fenriz wyjaśniał w ten sposób, że cholernie trudno grać prymitywnie, gdy opanowało się już dany instrument. Czymś takim wykazuje się japoński kwartet, który w przemyślany sposób poddał swoje utwory swoistej dekonstrukcji, co brzmi trochę jak szkielety utworów MORBID ANGEL połączone z wczesnym CARCASS i zmiksowane w nie do końca naturalny sposób, a o tym, że nie całkiem pozbawili swoją muzyki tych elementów wirtuozerskich niech zaświadczą gitarowe zagrywki w „Silent But Ongoing”. Całość płyty jest jednak trochę monotonna i nie każdy przetrawi ten wszechobecny ‘lo-fi sound’, ale jeśli bliżej wsłuchać się w te utwory, to każdy (no prawie…) uświadomi sobie, że w tym świadomym prymitywizmie tkwi siła tego materiału i chociaż DEFILED nie zwojuje już świata, to przynajmniej dowiedli przy tej okazji, że warto się z nimi jeszcze liczyć. Ale za beznadziejną okładkę to już należy okrutnie zganić Japończyków…    
 

ocena:  7,5/ 10

www.defiled.info


www.facebook.com/defiled


www.season-of-mist.com


autor: Diovis



<<<---powrót