| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

THE HIGH CONFESSIONS

"Turning Lead Into Gold With The High Confessions"

Relapse Records (CD 2010) 

O tym, że Relapse Records często celowało w muzyczną oryginalność, a na pewno wydawało wiele pozycji, które można określić jako "niszowe" - wiadomo powszechnie i nie od dziś. Tak więc obok death metalu, grindcore'a i sludge'u w katalogu wydawniczym tego amerykańskiego labela znaleźć można było rzeczy spoza metalu i z rzadka, ale konsekwentnie pojawia się tam także muza, którą można wrzucić do obszernego kociołka z napisem "post-rock, industrial i pochodne". No i właśnie w 2010 roku objawia się w tym miejscu THE HIGH CONFESSIONS. Zespół ze znaczącymi nazwiskami, bo współtworzą go Chris Connelly (MINISTRY, REVOLTING COCKS), Steve Shelley (SONIC YOUTH), Sanford Parker (MINSK) i najmniej znany z tego towarzystwa, na co dzień głównie zajmujący się produkcją nagrań Jeremy Lemos (WHITE/LIGHT). Czy byli w stanie stworzyć coś, co chociaż w części dorównuje twórczości ich podstawowych zespołów? Obawiam się, że jednak nie. Niby jest na tym materiale pewna myśl przewodnia, psychodeliczna otoczka, apokaliptyczny klimat i wszechobecny trans, jednak brakuje temu jakiejś wyrazistości, większego kopa i przekonania, że można osiągnąć coś więcej niż tylko nagranie płyty, dla której wydawca i tak znajdzie się, bo znajomości tym muzykom na pewno nie brakuje. W pierwszym z pięciu utworów, "Mistaken For Cops", niezaprzeczalnie najbardziej słyszalne są wpływy wczesnego MINISTRY (w końcu Chris Connelly to druga po Alu Jorgensenie postać w tym nie istniejącym - ciekawe na jak długo? - zespole), który jeszcze nie wkroczył do końca na industrial-metalową ścieżkę, zaś w pozostałych kłaniają się improwizacje, z których przecież słyną tak zasłużony dla sceny post-punkowej i alternatywnej SONIC YOUTH, jak i post-metalowy MINSK. Nie można odmówić specyficznego uroku transowym i minimalistycznym w swej wymowie długasom w postaci 17-minutowego "Alone Come the Dogs" i niewiele krótszego "Dead Tenements", ale przy tym nie mogę sobie odmówić użycia w tym miejscu słowa "NUDA". Na jednostajnym, dubowym rytmie, uderzeniach w bas, gitarowych przesterach, monotonnym wokalu i kilku efektach dźwiękowych daleko się nie ujedzie, jeśli nie ma w tym krzty prób urozmaicenia materii muzycznej. THE HIGH CONFESSIONS ożywia się jeszcze raz, pod sam koniec, w "Chlorine And Crystal", ale to już raczej coś w rodzaju "wołania na puszczy", choć sam kawałek, gdyby wydać go na singlu, mógłby nawet urzec pewną liczbę fanów industrialu czy starego gothic rocka.

ocena:  5/ 10

www.myspace.com/thehighconfessions


www.relapse.com


autor: Diovis



<<<---powrót