| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

INTERNAL SUFFERING

“Cyclonic Void of Power”

Unique Leader Records (CD 2016) 

Zdecydowanie nie radzę włączać tego albumu ludziom o słabych nerwach i nieprzyzwyczajonych do nieokrzesanej brutalności w muzyce. Przez ostatnie lata termin ‘brutalność’ został zgnojony przez stado mało wartościowych, deathcore’owych kapel czy metalcore’owców, u których nawet ciekawe motywy muzyczne są zawrzeszczane przez monotonnego wokalistę. Tych prawdziwych ‘agresorów’ pozostała ledwie garstka i nawet w undergroundzie mało można znaleźć rzeczy nawiązujących do klasycznych już kapel pokroju CANNIBAL CORPSE, SUFFOCATION, DEEDS OF FLESH, CRYPTOPSY lub SEVERE TORTURE. A już tych interesujących zwłaszcza. Jak się okazuje, stara gwardia jeszcze działa i z nowymi siłami stara się podtrzymywać własne, jak i tradycyjne dziedzictwo. Dla niezorientowanych INTERNAL SUFFERING, - grupa, która rozpoczęła własny byt w 1996 roku w południowoamerykańskiej Kolumbii - w 2000 roku wypuściła znamienity, choć nie trafiający w dobry czas album „Supreme Knowledge Domain” (z tego co pamiętam, jedno z ostatnich wydawnictw Repulse Records, która później zmieniła się w Xtreem Music), a potem w odstępach dwuletnich ukazały się trzy kolejne albumy dla holenderskiej Displeased Records i Unique Leader Records, po czym grupa zawiesiła działalność. Niewiele pomogła grupie współpraca produkcyjna przy niektórych z nich ze strony Erika Rutana oraz występy na wielu prestiżowych trasach i festiwalach, ale powrócili w 2011 roku, już po relokacji do hiszpańskiego Madrytu i koncepcyjny „Cyclonic Void of Power” objawia INTERNAL SUFFERING w naprawdę świetnej formie. Album jest podzielony na trzy rozdziały: „Ancient Dwellers Outside the Circles of Time”, „Aeonian Passages To Unfathomable Dimensions” i “Of Frozen Wastelands And the Mythos Beyond…”, a cała opowieść snuje się wokół wątków kosmologiczno - mitologiczno - lovecraftiańskich. Warto zapoznać się z tą miksturą różnych tematyk, co być może będzie pomocne przy większym strawieniu tej bezkompromisowej jazdy spod znaku brutalnego i opętanego wręcz death metalu. Na tym krążku panuje istne szaleństwo, co podkreśla już samo to, że piekielnie szybkie (ech żeż, co ten perkusista wyprawia!), dynamiczne i napakowane krótkotrwałymi, zazębiającymi się ze sobą riffami kawałki nie trwają po trzy minuty, ale często wykraczają dobrze poza cztery minuty czy nawet pięć. Nie sądzę, aby materiał został w jakikolwiek studyjnie podkręcony czy pokombinowany, a nawet ryzykowałbym stwierdzenie, że wiele fragmentów zostało nagrane ‘na setkę’ i bez przesady oczyszczone z brudów (nagrania miały miejsce w Rzymie, w 16th Cellar Studios, gdzie rejestrowały swój stuff również FLESHGOD APOCALYPSE czy HOUR OF PENANCE). To w końcu nie zespół mający za sobą demo czy dwa, a część muzyków (dokładnie to dwóch) jest w grupie już od dwóch dekad, a więc technicznie wydaje się to wszystko bez zarzutu, a niejednemu / niejednej szczęka opadnie, jak usłyszy co się wyprawia na „Cyclonic Void of Power”. Jednocześnie ktoś może zarzucić, że przez ten nieustanny pęd i ekstremalne mieszanie, w którym pomijane są jakiekolwiek ramy nutowe (nie wiem nawet czy niektóre dźwięki nie wykraczają poza ‘sześćdziesiątki czwórki’ lub ‘sto dwudziesto ósemki’), wymusza na gitarzystach i perkusiście ograniczanie się do pewnych zamkniętych reguł. Pewnie dlatego pojawiają się tutaj nieliczne, krótkie zwolnienia (np. w „Dimension of the Wicked (Creation of Phenomenal Existence… Into the Tunnels of Set!)”), bo inaczej sami twórcy po przesłuchaniu całości stwierdziliby, że to jednolita magma i nic poza tym ;-). Niezbędne więc były takie rozwiązania, które oczywiście mogą kojarzyć się na przykład z NILE, ADE czy wieloma im podobnymi, ale urozmaicają totalnie masakryczną formułę tak typową dla INTERNAL SUFFERING, ale sięgającą jeszcze wcześniejszych prób, głównie w Stanach, gdy pewne kapele chciały zagrać brutalniej od MORBID ANGEL, OBITUARY czy MALEVOLENT CREATION. Przestrzegam jednak raz jeszcze nawet miłośników wielu innych wydawnictw Unique Leader, że tu mamy do czynienia naprawdę z dewastującym death metalem, a nie fanaberiami chciejskich nastolatków…      
 

ocena:  8/ 10

www.facebook.com/InternalSuffering


www.uniqueleader.com


autor: Diovis



<<<---powrót