| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

LONELY THE BRAVE

“Things Will Matter”

Hassle Records & Mystic Production (CD 2016) 

Wśród setek, a nawet tysięcy płyt, które do nas docierają w każdym roku, nie jest trudno pogubić się w tym co jest cool, a co badziewie. Zmieniają się mody, lata mijają, a ja przyznam się Wam, że określiliśmy się mocno w swojej Mrocznej Strefie, a wciąż komuś nie pasi, że recenzujemy u siebie coś poza death, black, doom i ewentualnie thrash metalem, a to jest zwyczajne ‘gówno prawda’. Takim ludziom potrzebny jest zwyczajny, emocjonalny prysznic albo - o ile trawią rocka na poziomie PEARL JAM - na przykład coś takiego, jak LONELY THE BRAVE. Świadomie pomijamy w Mrocznej Strefie cholerny mainstream, z którym nam nie po drodze, a jak tak patrzę po braci z różnych portali i magazynów, to wywalają stamtąd ponad połowę ekstremy i z tym też nie mają problemu najwidoczniej. Ja, kuźwa, tak mam i potrafię sięgać po rzeczy z różnych półek (ale bez przesady) i chociaż „Things Will Matter” to poniekąd komercha, to wiem jednocześnie, że ten zespół nie sprzeda więcej płyt niż na przykład takie OBITUARY. Ale jest i domaga się jakichś paru słów, a jeśli powiedzą „no, we’re not interesed in that’, to szkoda, jednak pominiemy ich w przyszłości bez bólu. To, co grają to tak zwany ciężki rock, ale przefiltrowany przez to, co działo się przez ostatnie dwadzieścia parę lat, a więc w sumie nic, poza tym co wniósł tak zwany grunge. Można ich oczywiście podciągnąć pod modny nurt melodyjnego hard rocka i ‘stadionowców’ w rodzaju BIFFY CLYRO, KINGS OF LEON czy THE DARKNESS, lecz generalnie unikają aż takiego schamienia i stopnia zasłodzenia swojej muzyki. Potrafią wrzucić coś przestrzennego, prawie że używając post-rockowych środków i zaskakując tym już na sam początek, w spokojnym, niemalże balladowym „Wait In the Car”, pójść w ciut bardziej progresywne rejony (zwłaszcza w dalszej części płyty), ale i przywalić przybrudzonym punkiem brzmieniem. W tym ostatnim też trochę przypominają wspomniany już PEARL JAM, ale tym, co kojarzy się najbardziej z rockową legendą z Seattle jest głos Davida Jakesa, który momentami brzmi dokładnie jak ten Eddie’go Veddera. I nie byłoby w tym nic zdrożnego, gdyby nie to, że tak naprawdę - pomijając może kilkanaście minut typówki, której pewnie nie zdołali uniknąć - jest to płyta mało komercyjna, a przy tym chwytliwa, pełna ciekawych pomysłów, a nawet na swój sposób ambitna. Zapewniam, że trudno zapomnieć o takich numerach, jak o wspomnianym, kameralnym „Wait In the Car”, genialnie melodyjnym „What If You Fall In”, mającym coś z łamania rytmu a la THE POLICE „Play Dead”, energetycznym „Radar” i ogólnie o końcowych kilkunastu minutach „Things Will Matter”.     
 

ocena:  8/ 10

lonelythebrave.com


pl-pl.facebook.com/LonelyTheBrave


www.mystic.pl


autor: Diovis



<<<---powrót