| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

MALEVOLENTIA

“Republiqve”

Epictural Production (CD 2016) 

Nie jestem z tych, co nie dają drugiej, a w wyjątkowych sytuacjach także trzeciej szansy, choć bowiem jam Pomorzak z krwi i kości (niech zaświadczą o tym inni ludzie z moich stron, którzy bywają jeszcze gorsi pod tym względem hehe), to ktoś musi mi kurewnie mocno na ‘odcisk nadepnąć’, abym odrzucał cokolwiek ta druga strona zrobi i do mojego świata u kogoś takiego wstęp będzie już na wieki wieków zabroniony. Boleśnie odczułem poprzedni album francuskiej formacji MALEVOLENTIA - „...Ex Liber Oblivium”, który zapowiadał się obiecująco, ale w rzeczy samej okazał się gniotem, jakich mało. Do „Republiqve”, czyli wydanego około pięć lat później następcy tamtego albumu podchodziłem więc jak pies do jeża - nie dość, że to ozdobione jakimiś kolcami, to pewnie niesmaczne ;-). Podejście moje nie zmieniło się ani podczas czytania gładkich słów na temat tego, że tym razem muzycy postanowili stworzyć coś na kształt soundtracku do nieistniejącego filmu, że więcej jest tutaj orkiestracji, dopracowano pod każdym względem teksty, gdzie Orwellowska wizja świata łączy się z głębokimi przemyśleniami na tematy polityczne, ani gdy usłyszałem te podniosłe dźwięki introdukcji „Protogonos”, poprzedzającym black/death metalowy i chaotyczny atak w „Annuit Coeptis”. Cóż, jak by nie spojrzeć, pomysł i koncepcję na to wszystko tych pięciu Francuzów niewątpliwie ma i nie można im odmówić paru efektownych fragmentów rozsianych po tym trwającym prawie godzinę albumie, ale jeśli ktoś z Was słyszał te co ciekawsze płyty z dyskografii CRADLE OF FILTH, DIMMU BORGIR (OK, ci mieli budżet i na prawdziwą orkiestrę), ale także na przykład to, co potrafił skromniejszymi środkami pokazać nasz HERMH czy nadal to czyni CARACH ANGREN, to wie, że „Republiqve” jest na tyle efekciarskie, co nadal obnaża słabe strony MALEVOLENTII. Trochę przemyśleli pewne sprawy i trzeba przyznać, że epickość aż tak nie zgrzyta z tymi agresywniejszymi fragmentami jak na poprzedniku, a chwilami przykuwają ucho do tego, co nagrali, ale nadal większość wokali jest po prostu słaba i egzaltowana (co Dani Filth z Kredek umiał zrobić bardziej umiejętnie), dużo tutaj chaosu i nie wyrównanych odpowiednio proporcji między poszczególnymi instrumentami, a niemoc kompozytorska czy nadmierne epatowanie ekstremizmami wychodzą na jaw już podczas pierwszego odsłuchu. Paradoksalnie jednak, pod wieloma względami jest znacznie lepiej i da się wyczuć więcej dopracowania pewnych detali, co nawet w pewnych niuansach w booklecie płyty czy chóralnych zaśpiewach na płycie odgrywa zasadniczą rolę. Doceniam więc pewien postęp, ale nadal uważam, że wiele rzeczy jest do poprawki i jeśli MALEVOLENTIA chce odgrywać większą rolę w swojej klasie, powinni spojrzeć, jak to robi na przykład SEPTICFLESH, bo jeszcze daleko Francuzom do Greków.  
 

ocena:  5/ 10

www.facebook.com/MalevolentiaBM


www.youtube.com/malevolentiabm


www.epictural.fr


autor: Diovis



<<<---powrót