| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

MISS LAVA

“Sonic Debris”

Small Stone Records (CD 2016) 

Portugalia stanowi dla większości metalowego świata wciąż jakieś egzotyczne miejsce. Poza poszukiwaczami nowych zespołów i podziemnymi szperaczami przeciętny fan metalu może skojarzyć ten kraj wyłącznie z MOONSPELL, a inni z dźwiękami fado. Co więc zwróciło uwagę amerykańskiego wydawcy na MISS LAVA? Śmiem twierdzić, że głównie kwestie koniunkturalne, bowiem ekipa z Lizbony gra dość popularne w Stanach dźwięki mieszające ze sobą wyraźne wpływy MONSTER MAGNET, CORROSION OF CONFORMITY, KYUSS, QUEENS OF THE STONE AGE, FU MANCHU i MASTODON. To ogólnie dość energetyczna muza z psychodelicznym posmakiem, stonerowym groove’m i odrobiną specyficznej melancholii. Odzwierciedla to otwierający płytę „Another Beast Is Born”, który ma momenty epickie i wciągające, ale chwilami snuje się anemicznie. Wraz z „The Silent Ghost of Doom” MISS LAVA wchodzi w klimaty żwawsze, co wcale nie oznacza, że w jakikolwiek sposób oryginalne, natomiast „I’m the Asteroid” to już wspomniany miks wspomnianych przeze mnie kapel w mniej więcej takich proporcji, jak wymieniłem. Zresztą wokalista grupy, Johnny Lee, sam stwierdza, że “Sonic Debris” “eksploruje soniczną galaktykę gdzieś między “Dopes To Infinity” MONSTER MAGNET a “Deliverance” CORROSION OF CONFORMITY.”. Słychać to w tym rytmicznym transie, długich, improwizowanych partiach gitary, niedbałych wokalizach i quasi-kosmicznych tonach wplecionych między gitarowo - basowo - perkusyjny marsz do przodu. Potwierdza to też liternictwo logo oraz kolorystyka na okładce płyty, które z kolei odsyłają do hippisowskiej rewolucji z końca lat 60-ych i początku lat 70-ych, ale niech nie zwiedzie Was to do końca, bo MISS LAVA głównie wędruje w swoich muzycznych wycieczkach do nieco bardziej współczesnych, ale niemniej ‘narkotycznych’ czasów, choć za sprawą Fangs of Venom” trochę tych archaicznych brzmień jest obecnych, ale to raczej numer zbliżony do inspirowanej tamtymi czasami twórczości TAME IMPALA... Dodajmy do tego jeszcze silne wpływy americany i klimatu rodem z westernów w na wpół akustycznym „In a Sonic We Shall Burn”, sabbathowskie riffy w „At the End of the Light” czy nawiązania do grunge’u w „Pilgrims of Decay” i już wiadomo, że portugalski kwartet chce zmieścić tutaj wszystko, co popadnie, ale przez to wkrada się w to chaos i mimo wszystko nic, co ci muzycy mogą zaoferować od siebie. Owszem, różnorodność może robić wrażenie, ale tylko chwilami przebija się z tego coś frapującego. 
 

ocena:  6/ 10

www.facebook.com/MissLavaOfficial/?fref=ts


www.smallstone.com


www.facebook.com/smallstonerecords


autor: Diovis



<<<---powrót