| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

MONOLITH

?Mountain?

Final Gate Records (CD 2016) 

Łatwo pomylić niemiecki MONOLITH z francuskim MONOLITHE, gdyż pisownia obu nazw (jak pewnie zdążyliście zauważyć) różni się jedynie pojedynczą literą na końcu. Błąd to srogi, bo mimo, iż oba zespoły grają w sposób pozwalający na przyklejenie mocno ogólnikowej łatki z napisem 'doom metal' styl jednego od drugiego o lata świetlne jest odległy. Miast prowadzić aranżacyjne eksperymenty w ramach funeralnej szkoły powyższego MONOLITH sięga bowiem do najgłębiej zapuszczonych korzeni owej konwencji w wydaniu na wskroś pierwotnym, czyli odnoszącym się do pierwszych albumów BLACK SABBATH oraz pierwszego pokolenia dziedziców spuścizny z TROUBLE, PENTAGRAM, SAINT VITUS i THE OBSESSED na czele. Na powyższych łamach pisałem o tym już wcześniej przy okazji recenzowania debiutanckiej płyty Niemców, pod tytułem "Dystopia", nie kryjąc bynajmniej rozczarowania bezmyślnym naśladownictwem i zwykłą nieudolnością, jakie przez tamto wydawnictwo prześwitywały. Na całe szczęście degustacja zmiksowanego i zmasterowanego przez Enno Legiena następcy nasuwa o wiele bardziej pozytywne wnioski. Od pierwszych sekund wiadomo skąd zespół czerpie. Ralf Brummerloh - który oprócz śpiewania wcześniej grał na basie, a teraz przerzucił się na gitarę zostawiając tamten instrument Jannowi Worthmannowi - mógłby spokojnie świadczyć usługi Ozzy'emu Osbournowi zastępując go wokalnie zawsze wtedy gdy dziadziusiowi się zwyczajnie nie chce. Rozróżnianie ścieżek obu panów będzie już wkrótce wymarzonym zadaniem dla adeptów foniatrii. Riffy, w których dobywaniu wspomaga go Ron Osenbruck zdają się czerpać w równym stopniu z tradycji hard rockowej czy blues rockowej (LED ZEPPELIN, THE BLACK CROWES, WHITESNAKE), co idealnie wręcz słychać w naprawdę udanych "Standing Tall" i "Lies & Deceit", nawet jeśli otwierający utwór tytułowy przywodzi na myśl takie hymny z wiadomo czyjego dorobku jak "Black Sabbath" czy "The End of the Beginning". Otłukujący beczki zestawu Andre Dittmann potrafi nie tylko osadzić wszystko na odpowiednim szkielecie rytmicznym, ale i również zaakcentować to czy owo pozwalając sobie na dość indywidualne operowanie instrumentem choćby w i tak piorunującym dziką, hard rockową energią "High Horse". W dalszym ciągu są to akcenty, aczkolwiek wyodrębniające się na tyle, że uszu usilnie nie trzeba bynajmniej nadstawiać, by owe wyłapać. Zespół sprawdza się perfekcyjnie w szybszych jak na parametry swego grania tempach, o czym z całą pewnością powie Wam wyborny, momentalnie podrywający do nieokiełznanego moshingu "Moonshine Medication"! Oby MONOLITH nagrywał więcej takich numerów w przyszłości i kontynuował postęp, bardzo wyraźnie zaznaczający się między "Dystopią" a nagrywanym w Harbor Inn Bremen Studio "Mountain", jaskrawo dającym do zrozumienia, że chleb z tej mąki jak najbardziej może jeszcze być. Jest wiarygodnie, a to najważniejsze, bo obieranie ściśle zdefiniowanego kierunku nie przeszkadza już MONOLITH brzmieć jak zespół samodzielny, który mimo mocno osadzonego punktu wyjścia zyskuje na tej płycie zalążek muzycznej samoświadomości.
 

ocena:  7/ 10

www.metal-archives.com/bands/Monolith/3540379198


www.facebook.com/Monolith.doomrock


www.reverbnation.com/monolithdoom


monolithdoomrock.bandcamp.com/


www.finalgaterecords.com


www.facebook.com/finalgate


autor: Kępol



<<<---powrót