| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

OBSIDIAN KINGDOM

"A Year With No Summer"

Season Of Mist Records (CD 2016) 

Wyłowiony przez Season Of Mist hiszpański OBSIDIAN KINGDOM powrócił z nowym albumem, na który - nie ukrywam - czekałem. Wydany samodzielnie przez zespół w roku 2012, a wznowiony przez Season Of Mist dwa lata później, debiutancki "Mantiis" nielichą złożył obietnicę. Akt z Barcelony przedstawił się na nim światu jako ansambl poszukujący, aczkolwiek nie błądzący. Zakorzeniony w wielu podgatunkach metalu, choć nie powielający klisz. Sięgający wielu inspiracji, aczkolwiek bardzo konkretny w ujęciu holistycznym. Materiał można było podsunąć zarówno miłośnikom rocka progresywnego, jak i black metalu, ale o żadnej standardowej hybrydzie obu stylów mowy być nie mogło. Season Of Mist zapowiadał "A Year With No Summer" jako śmiały krok naprzód i ewolucję, choć zmierzać można w różnych kierunkach i w różnych kierunkach się rozwijać, a nie ukrywam, że bacząc na obrany przez nich kurs stuprocentowo kontent nie jestem. Może zaznaczę od razu, że absolutnie nie czuję się rozczarowany najnowszą propozycją OBSIDIAN KINGDOM. Krążek wypełnia natchniona, wrażliwa i wartościowa muzyka, której słucha się wręcz perfekcyjnie, choć kiedyś dysponowali znacznie szerszą paletą stylistyczną i było w ich twórczości po prostu bardziej różnorodnie. W tym momencie brzmią jak dużo cięższa miejscami, industrialna i jakby bardziej eksperymentalna wersja KINGS OF LEON, która zamiast pisać do radia utwory o 'ognistym seksie' skłonna jest zadowalać amatorów ambitnej, rockowej alternatywy nostalgicznymi, muzycznymi elegiami o końcu świata. No, ale właśnie w ramach tej 'rockowej alternatywy' zawartość nowego albumu kapeli spokojnie można zamknąć, więc wzniosłą gadkę o wymykaniu się wszelkiej kategoryzacji można odebrać z ironicznym wyrazem sceptycyzmu na twarzy. Co prawda pod koniec wieńczącego dzieło "Away / Absent" (nie licząc utworu ukrytego przynajmniej) perkusja zaczyna galopować na całkiem metalową modłę, a wokal, który niemal przez całą płytę pozostawał czysty przechodzi w screaming, ale to taki mały akcent na pożegnanie raczej. Mamy na tej płycie zarówno utwory skupiające swą materię w wyrazistych, czytelnych strukturach (tytułowy, "Darkness", "Black Swan") jak i bardziej eteryczne, rozlane w transcendentnej elektronice ("April 10th", "The Kandinsky Group"), lecz bezpłciowych wypełniaczy zdecydowanie tu brak. Nie ma więc sensu sarkać na OBSIDIAN KINGDOM dla zasady. Co z tego, że pozbawili się połowy środków wyrazu, jakimi dysponowali, skoro pozostałymi operują z taką wprawą, finezją i kunsztem, że aż miło posłuchać. Co poniektórych przyciągnie do "A Year With No Summer" gościnny udział Attili Csihara (MAYHEM) w utworze "The Kandinsky Group" oraz Kristoffera 'Garma' Rygga (ULVER) w "10th April", ale gdybym owych kontrybucji nie był świadom, za żadne skarby nie odgadłbym ich po samych dźwiękach. Świadczy to chyba o tym, że ktoś podszedł tu do sprawy w mało przewidywalny i dystansujący się od typówki sposób, bo obaj panowie dysponują przecież wokalami, z których każdy jest jak odcisk palca, podpis czy wzór siatkówki. Wszystko zależy teraz od kolejnego albumu Hiszpanów. Jeśli będą szukać dalej "A Year With No Summer", pozostanie ciekawym rozrachunkiem tej grupy z industrial czy alt rockiem. Jeśli nie - wyznaczy dla zespołu bezpieczniejszą, acz zdecydowanie mniej interesującą pod względem gatunkowym erę. 
 

ocena:  8/ 10

www.metal-archives.com/bands/Obsidian_Kingdom/95347


www.season-of-mist.com/bands/obsidian-kingdom


www.instagram.com/obsidiankingdom


www.facebook.com/obsidiankingdom


obsidiankingdom.bandcamp.com/


www.s


autor: Kępol



<<<---powrót