| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

RIBSPREADER

?Suicide Gate - A Bridge To Death?

Xtreem Music (CD 2016) 

Spotkałem się ostatnio z wyraźnie zapodaną opinią domorosłego death metalowca, że obecnie wydawane płyty w tym kręgu brzmią nie tylko lepiej od tych z lat 90-ych, ale i wnoszą wiele więcej do tej muzy. Najpierw ogarnął mnie pusty śmiech, ale potem zastanowiłem się chwilę i muszę stwierdzić, że jeśli ktoś faktycznie w tym ogromie rzeczy, które określa się mianem death, deathcore, #nie-wiadomo-co-to-ale-to-pewnie-death-metal, ten koleś miał trochę racji, W końcu to, że ktoś wzrastał wraz z pierwszymi albumami ENTOMBED, MORBID ANGEL, VADER czy CANNIBAL CORPSE nie ma prawa nazywać siebie mianem guru i na przykład jeśli oglądam fragmentarycznie mistrzostwa świata kobiet w piłce nożnej do lat 21 w tym roku, to mój czubaty łeb może sobie to przeliczyć i wiedzieć, że ta Szwedka, co podaje do tamtej wbijającej gola - a ja jestem tak stary, że mogę nie spamiętać wszystkich nazwisk ;-) - jest z rocznika 1999 i nawet jeśli jest fanką szwedzkiego death metalu, to zwyczajnie mogła nie poznać jeszcze rzeczy powstałych przed jej narodzinami. W końcu sam urodziłem się, gdy rockowa rewolucja lat 70-ych na dobre trwała, ale do płyt LED ZEPPELIN, KING CRIMSON czy BLACK SABBATH dotarłem dzięki radiu dopiero na początku lat 80-ych, a więc ktoś, kto wtrybił się w nowoczesny death metal, może uważać, że to rzeczy nowatorskie i zwyczajnie lepsze od ‘jakichś tam staroci’… Co więc może zdarzyć się, gdy ktoś taki sięgnie jakimś cudem na wczesnym poziomie poznawania death metalu po nowy album RIBSPREADER? Będą to wrażenia mieszane, bo słychać, że Rogga Johansson łupie tutaj po raz enty klasycznie, po szwedzku i na sprawdzonych wzorcach (czytaj: wczesne ENTOMBED, CARNAGE, UNLEASHED, GRAVE i EDGE OF SANITY), a że zna się na rzeczy, to wychodzi mu to sprawnie i bez zarzutu odgrywa to ‘zapiaszczone’ brzmienie z lekkością. Jak trzeba, to perkusista Jeramie Kling nabija mu crustowe tempo, a kiedy jest potrzeba, to zwalnia z drugim gitarzystą, Taylorem Nordberg’em jak na płytach BOLT THROWER. Takim numerem, w którym obie te opcje współgrają ze sobą, jest „Elegi”. Ja mam do tego słabość, ale co powie taka futbolistka Szwedka, która z dumą nosi koszulkę ze szwedzkim godłem na boisku i pewnie patriotką jest przednią, ale gdy wgłębi się w dyskografię Roggi Johanssona, to z przerażeniem stwierdzi, że jej rodak zapętlił się cholernie w swojej twórczości. Na pocieszenie (albo i nie) podam, że w niektórych kawałkach z nowej, szóstej już płyty RIBSPREADER mamy melodyczne fragmenty nawiązujące do wczesnego, gothenburskiego brzmienia („The Suffering Earth”) czy prześwietnych moim zdaniem rozwiązań stosowanych swego czasu przez EDGE OF SANITY, a początek „A Worthless Breed” to ukłon w stronę wirtuozów gitary klasycznej i… rodzinnego kraju jego partnera z PUTREVORE - Dave’a Rottena, czyli Hiszpanii. Szwedzka piłkarka (jak również jej rówieśnicy płci męskiej) może więc mieć różne wrażenia słuchając tego albumu, co nie zmienia faktu, że profesjonalnego podejścia „Suicide Gate - A Bridge to Death” nie można odmówić. I nie ma tu znaczenia wiek słuchacza.    
 

ocena:  7,5/ 10

www.facebook.com/pages/Ribspreader/148182408532846


www.xtreemmusic.com


autor: Diovis



<<<---powrót