| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

THE APOCALYPSE BLUES REVUE

"The Apocalypse Blues Revue"

Provogue & Mascot Label Group & Mystic Production (CD 2016) 

Wiadomo, że bez bluesa nie byłoby rocka, a w konsekwencji i metalu, więc dla 'mrocznych' brzmień iście ważny to gatunek, choć w czystej postaci jakoś nigdy go nie zgłębiałem. W mojej ocenie jest on po prostu za bardzo wtórny. Utwory opierają się na tych samych lub w najlepszym wypadku bardzo podobnych tematach, co - przynajmniej na etapie pierwszego przesłuchania - wiecznie zlewało mi zawartość całych płyt z taką muzą w jednolitą, dźwiękową masę, ale jako pionierski składnik tego, czego słucham na co dzień szacunek z mojej strony blues niewątpliwie ma. Perkusista GODSMACK Shannon Larkin i gitarzysta tejże kapeli nazwiskiem Tony Rombola musieli być innego zdania skoro jammując dla relaksu między jedną a drugą trasą koncertową swego głównego szyldu wygenerowali muzyczną chemię o wspomnianych właściwościach, która nie pozostawiła im innej opcji jak tylko powołać do życia nowy projekt. Skład uzupełnili: wokalista Ray 'Rafer John' Cerbone  oraz basista Brian Carpenter i tak oto THE APOCALYPSE BLUES REVUE zaczerpnął pierwsze tchnienie i moim zdaniem dobrze się stało. Nawet jeśli bowiem żadnej większej rewolucji zespół nie rozpęta ciężko nie ulec czarowi brzmień, jakie wypełniły imienny jego album. Podobnie bluesowe granie z hardrockowym pazurem było rzecz jasna domeną takich grup czy artystów jak choćby LED ZEPPELIN, THE BLACK CROWES czy JOE BONAMASSA, a sami muzycy potwierdzili w wywiadach, że szukali inspiracji również w twórczości JIMIEGO HENDRIXA, AC/DC, STEVIEGO RAYA VAUGHANA oraz ERICA GALESA. Pod względem warsztatowym jest wręcz znakomicie. Precyzja perkusyjno-gitarowych struktur przywołuje na krótkie chwile tyleż luźne ileż wyraźne skojarzenia z TOOL, a jeśli ktoś puka się w tym momencie w głowę, niech sprawdzi takie kawałki jak dla przykładu "Devil Plays Strat" czy "The Devil In Me". Owszem - blues tych kolesi nie jest bynajmniej 'na chwałę pana lepiony'. Muzycy przywołują na swojej stronie w dziale informacyjnym legendę, jakoby sam Diabeł napotkany na rozdrożach przez Roberta Johnsona miał natchnąć tego ostatniego do rozpoczęcia przygody z graniem, stąd ma być mrocznie i złowieszczo. Nie zawsze udaje im się dopiąć swego, bo taki np. "Work In Progress", czy już w ogóle tryskający gitarową energią "Whiskey In My Coffee" nastrajają mnie ze wszech miar pozytywnie, ale grunt, że "The Apocalypse Blues Revue" trzyma poziom i to nie niski. Wyróżnia się tu przynajmniej częściowo akustyczny "Blue Cross" (przypominający trochę manierę drugiej połowy "III" LED ZEPPELIN) oraz cover "When the Music's Over" THE DOORS, który tutaj, podobnie jak i tytuł, został nieco skrócony i którego panowie na pewno nie popełnili przypadkowo, bo Ray pod Jima Morrisona zaśpiewać i wczuć się w jego feeling niewątpliwie potrafi. Wyszedł z tego bardzo dopracowany, choć niejednokrotnie grany na olbrzymim luzie i kapitalnie zmiksowany w The Vibe Recording Studio materiał, za co słowa uznania należą się na pewno Dave'owi Fortmanowi, z którym zespół współpracował. Sięgnijcie po ten krążek i poczujcie bluesa. Nie jest trudno. 
 

ocena:  8,5/ 10

www.amazon.co.uk/Apocalypse-Blues-Revue/dp/B01G4HIJ64


www.facebook.com/theapocalypsebluesrevue


www.theapocalypsebluesrevue.com


www.mascotlabelgroup.com


www.mystic.pl


autor: Kępol



<<<---powrót