| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

AENAON

“Hypnosophy”

Code666 (CD 2016) 

Grecy z AENAON potwierdzili najnowszym albumem, że należy się z nimi liczyć i pokładane w nich nadzieje, zwłaszcza po poprzednim, drugim długograju „Extance”, sprawdziły się. W związku z tym, zamiast rozkładania tego materiału na czynniki pierwsze, jak to zrobiłem przy okazji wzmiankowanego krążka, mogę na spokojnie opisać go jako wydawnictwo godne nie tylko najlepszych kapel na greckiej scenie metalowej (SEPTICFLESH, ROTTING CHRIST…), ale jednego z godniejszych następców wszelkich zespołów, które już niemal dwie dekady temu stały się synonimem nowatorskiego black metalu. „Hypnosophy” nadal czerpie z nieprzebranej studni rozwiązań z wykraczających poza swoją epokę albumów EMPEROR, ARCTURUS czy MAYHEM, ale wraz z tym albumem jeszcze bardziej przesuwają pewne granice progresji czegoś, co było dawniej po prostu black metalem, a teraz już trudno mówić o tym inaczej, niż w kategoriach ewolucji, progresji i jakkolwiek to jeszcze zwać. I nie mam tu na myśli post-black metalu z jego wybitnie swoistą ścieżką, jaką podąża, czy świadomego wikłania starych brzmień, ale w pełni przemyślanego i świetnie zazębiającego się ze sobą myślenia w kategoriach muzyki ekstremalnej i tej określanej jako zręby ambitnego rocka - klasycznej, a jednocześnie odważnej w swoich posunięciach. Dlatego tak naturalnymi są na „Hypnosophy” uzupełniające się wzajemnie brzmienia (prawie) typowej, bezkompromisowej naparzanki black metalowej z całym anturażem wspartym majestatycznymi klawiszami oraz wyskakujące niczym ‘diabeł z pudełka’ motywy saksofonu, w czym słychać dalekie echa KING CRIMSON, PINK FLOYD, jak i PAN.THY.MONIUM. Grecy nieźle wikłają poszczególne kawałki, ale nie da się wyczuć, aby robili to bez pewnego zamysłu, a wszystko to współgra ze sobą znakomicie. Jeśli ktokolwiek przetrwa to szaleństwo w niezwykłym, otwierającym całość numerze pt. „Oneirodynia” (są nawet prawie że power metalowe wokale!), to potem pozostanie już pod wrażeniem coraz bardziej wciągającego albumu. Tu wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie, a jednocześnie ma te przysłowiowe ‘ręce i nogi’. Nowatorstwo AENAON polega więc po raz kolejny nie na tym, że do pewnej stylistyki inkorporują obce wpływy, ale że genialnie to ze sobą mutują i do tego umieją przekazać to w sposób momentami wręcz przyswajalny dla każdego obeznanego z tematem ambitnego metalu. Przykładem jest właściwie każdy kolejny utwór na tej płycie i niczym opisywany przeze mnie kilka miesięcy temu kanadyjski SOLINARIS, potrafią tę na pozór nieokiełznaną formę okiełznać i zapodać w sposób fascynujący. Początek „Void” wydaje się zaczerpnięty z najlepszych płyt THE GATHERING czy ATROX (żeńskie wokale i całe to dysonansowe traktowanie melodyki), a co się potem dzieje? Mało kto by na to wpadł, a do tego, że można w to wszystko wetknąć jeszcze dźwięki buzuki i innych orientalnych instrumentów… Albo weźmy choćby taki, inspirowany „Miasteczkiem Twin Peaks” numer „Fire Walk With Me”, który od jeszcze innej strony pokazuje, jak genialne dzieła mogą być interpretowane przez kreatywnych ludzi, a do tych należą na pewno Astrous, Achilleas C., Nycriz, Orestis i Anax. Ileż ci kolesie mają w sobie pomysłów, które potrafią nader ciekawie zaprezentować na „Hypnosophy”, a równie intrygującą okładkę stworzył im nasz rodak - Łukasz Wodyński. Moje obawy są jedynie takie, że to nie jest album dla wszystkich, ale na jakżeż wiele przesłuchań wystarcza, by jeszcze wszystkiego na tym materiale nie odkryć. A to już jest cechą wydawnictw naprawdę wybitnych! 
 

ocena:  10/ 10

www.aenaon-band.com


www.facebook.com/aenaonofficial


www.code666.net


autor: Diovis



<<<---powrót