| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

ANCIIENTS

“Voice of the Void”

Season Of Mist Records (CD 2016) 

Po tak obiecującym debiucie, jak “Heart of Oak” i trzech latach, jakie minęły od tego czasu, spodziewałem się, że doświadczenie zrobi swoje i Kanadyjczycy pójdą w swoją stronę i zaczarują miksturą różnych dźwięków z różnych półek. Druga płyta jest zawsze ważna, bo potwierdza potencjał danej kapeli, a na okraszonym kozimi łbami na okładce „Voice of the Void”, choć słychać, że jest to grupa już obcykana z rzemiosłem muzycznym i wcale nie chce iść na łatwiznę, utrudnia sobie i innym życie jak tylko może. Dla większości obecnie zasypanych muzyką z wszelkich stron (głównie internetowych) nie lada orzechem do zgryzienia będzie ten trwający ponad godzinę materiał, który wskazuje jak eklektyczny stał się obecnie metal. Mi osobiście ten album miesza cholernie we łbie, bo wyłapuję tu nie tylko to, co wydawca chce przekazać w swoim info i jak reklamuje ten materiał. W związku z tym wolałbym czasem mieć te dwadzieścia lat mniej, bo wtedy może byłoby mi łatwiej… Kolesie z Vancouver już przez pierwsze kilkanaście minut potrafią tak mieszać, że nie mam pojęcia co pisać na temat ich muzy. Przewijają się tutaj wątki agresywnego potraktowania metalowej muzyki z klasycznym ujęciem tematu i można by znowu przywołać całą masę tych nieco nowszych zespołów z BARONESS, MASTODON i KYLESA na czele, ale bohaterowie tej recenzji czerpią w każdej minucie z tak odmiennych źródeł, że aż strach wgłębiać się dalej. W otwierającym całość „Following the Voice” zdarzają się dysonansowe akordy a la VOIVOD (też Kanadyjczycy przecież), w długaśnym „Buried In Sand” barokowe motywy nie uciekają chwilami od tego, co niektóre heavy metalowe zespoły z lat 70-ych czy 80-ych mogłyby zrobić, gdyby poszłyby dalej w swoich poszukiwaniach i dały się zainspirować ewolucją gatunku i podobnie jest z kolejnym ‘długasem’ w postaci „Worshipper”, w którym aż kwitnie historia metalu i to dzieje się nausznie z taką mocą, że szok! Zdawać by się mogło, że bardziej przystępny i łatwiejszy do opisu będzie nieco krótszy „Pentacle”, ale tak nie jest, bo z czasem growlingi i energia tego numeru wręcz wgniatają w glebę. Tak się dziwnie składa, że mam możliwość słuchania wielu kapel bardziej podziemnych i bardzo często przebijają te z mainstreamu, a ANCIIENTS różni się od nich tylko tym, że stoi za nimi uznana, chociaż wcale nie komercyjna firma. Wsparcie więc mają zapewnione i aż strach się bać, gdyby i tamtych to spotkało… A tymczasem, dalej na „Voice of the Void” dzieje się, oj dzieje! Jest instrumentalny, ‘amerykańsko’ brzmiący akustyk „Descending”, kolejna metalowa piguła wszystkiego „Ibex Eye”, zaczynający się chwytliwie, a z czasem prawie że black metalowy „My Home, My Gallows”, mocno nawiązujący do rocka lat 70-ych pod każdym względem „Serpents” i oldskulowy, w początkowej fazie instrumentalny „Incantations”. W związku z tym wszystkim mam jedynie obawy, czy ci kolesie będą w stanie za lat kilka na koncertach mieć tak, jak starzy wyjadacze, że na koniec będą w stanie zagrać coś takiego charakterystycznego dla nich, co pociągnie za sobą tłumy. Bywając na różnych gigach lub oglądając je na DVD widzę, że to w jakiś sposób świadczy o mocy wielu starszych kapel, a ci młodzi mogą wpaść w pułapkę, że ich płyt słucha się z podziwem i szczena opada, a potem ‘na żywo’ brakuje tej dramaturgii prowadzącej do orgazmowych momentów w końcówce. A to jest podstawowy problem wielu nowych kapel. Pełny szacun więc wobec „Voice of the Void”, bo ten materiał morduje i zadziwia, ale czy nie jest to jednak zbyt ambitna rzecz w obecnych, niespokojnych czasach?...     
 

ocena:  8/ 10

www.anciients.com


www.facebook.com/anciientsriffs


www.season-of-mist.com


autor: Diovis



<<<---powrót