| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

AU CHAMP DES MORTS

"Le Jour Se Leve"

Debemur Morti Productions (7? EP 2016) 

Skąpany w zachwycie niewąsko postrzeganą francuską sceną blackmetalową i odkrywając kolejne pochodzące stamtąd kapele, dzięki którym konwencja nie tylko ma się świetnie, ale i ewoluuje, równolegle i niejednokrotnie zadawałem sobie pytanie: 'Co w takim układzie porabiają ich rodacy z niefunkcjonującego już niestety, aczkolwiek niegdyś eminentnego ANOREXIA NERVOSA?' Odpowiedzi doczekałem się ze strony tamtejszej Debemur Morti Productions, która mniej więcej rok temu podała do wiadomości dołączenie do jej katalogu krajowego ansamblu o nazwie AU CHAMP DES MORTS, którego jednym z dwóch głównych filarów, czy jak kto woli - założycieli, jest jegomość nazwiskiem Stephane Bayle. Miotał on osnutymi gęstą wonią piekielnej siarki riffami na krążkach rzeczonego ANOREXIA NERVOSA, a pod swoim obecnym szyldem, powołanym do życia w 2014 roku pospołu z Migreichem (VULV), nie rezygnuje ze starego instrumentu, a zamiast tego ustawia się wraz z nim przy statywie z mikrofonem. Macierzysty szyld Stephana zakończył działalność chyba u szczytu swojej formy, zamykając dyskografię tak genialnymi regularnymi pozycjami jak "New Obscurantis Order" czy "Redemption Process", na których zaprezentował całkiem melodyjny, acz na wskroś agresywny i daleki od stylistycznego standardu wyznaczonego choćby przez DIMMU BORGIR, symfoniczny black metal. Od tamtego czasu upłynęło wiele lat, a pan Bayle zamiast bacznie słuchać podszeptów duchów przeszłości, wyraźnie stawia na nowe. Jedni woleliby uświadczyć go odświeżającego styl kultowej kapeli sprzed lat, zarzucając mu być może zorientowanie na główne nurty (by nie napisać 'trendy') współczesnego black metalu. Inni docenią znając życie fakt, że koleś nie odcina kuponów od działalności całkiem wyrobionej niegdyś marki, a według mnie, koniec końców, warto jednak posłuchać AU CHAMP DES MORTS w sposób pozbawiony oczekiwań, uprzedzeń czy porównań z twórczością wcześniejszego zespołu gitarzysty. Projekt przemówił po raz pierwszy za sprawą wydanej na winylu epki pod tytułem "Le Jour Se Leve", na której dominuje granie w duchu post blackmetalowym. Drugi z dwóch numerów, jakie dostaliśmy tym razem, czyli "Le Sang, La Mort, La Chute" rusza subtelnie i w liryczny sposób poprowadzonym tematem gitarowym - który może nasuwać skojarzenia z ANATHEMĄ (z okresu "Eternity"), AUSTERE czy ALCEST - rozkręcając się bardzo powoli. Tytułowy kawałek z numerem jeden wygląda już bardziej na zmasowany, blackowy atak na pełnej mocy, ale to tylko pierwsze wrażenie, bo chwytająca za serce melodia w mig daje do zrozumienia, że jedną z najbardziej kluczowych spraw jeśli o ich muzę chodzi jest atmosfera, co wyraźnie znajduje potwierdzenie w późniejszym klimatycznym wyciszeniu. Skutek? Palce lizać, ale z prawdziwymi 'ochami i achami' wstrzymajmy się może do końcówki stycznia 2017 roku, kiedy to rzeczonym nakładem światło dzienne ujrzy pełnogrający debiut grupy, czyli "Dans La Jolie". Na razie mocna ósemka z plusem. 
 

ocena:  8,5/ 10

www.metal-archives.com/bands/Au_Champ_des_Morts/3540413393


www.facebook.com/Au-Champ-Des-Morts-1061663760580553


www.debemur-morti.com/en/277-au-champ-des-morts


www.debemur-morti.com/en/3-artists


autor: Kępol



<<<---powrót