| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

EERIE

“Eerie”

Tee Pee Records (CD 2016) 

Jeszcze z dziesięć lat temu (ba, nawet mniej) nie do pomyślenia było, że black metalowcy będą tak mocno czerpać z bogatej studni przeszłości i przemycać w tak silny sposób na przykład elementy hard rocka, pure heavy metalu czy kraut rocka. A teraz? Jest tych kapel na pęczki i niektóre z nich naprawdę nowatorsko potraktowały to połączenie nie tylko odmiennych epok, ale i odmiennej estetyki. Sygnał do tego dał oczywiście DARKTHRONE, ale pierwszy z brzegu, bardziej współczesny przykład na to, że na silnym, black metalowym fundamencie można osadzić vintage’owe elementy i funkcjonuje to w świetny sposób jest nasz krajowy DEEP DESOLATION, ale można by tu podawać wielu kolejnych śmiałków. Również amerykański (choć brzmiący bardziej europejsko) EERIE nie obawia się takiego gatunkowego mariażu i nie tylko gra w dość staroświecki sposób, ale tak też brzmi. Od pierwszych dźwięków „Hideous Serpent” wiadomo już, że motorem napędowym debiutu tych muzyków znanych z tak odmiennych muzycznie formacji, jak WITCH, ALARIC, DRAUGAR czy TWILIGHT jest diabolicznie potraktowany klasyczny doom metal w klimatach COUNT RAVEN, TROUBLE czy SOLSTICE z posmakiem tego sabbathowskiego trademarku, który określił w latach 70-ych definicję hard rocka. EERIE jest oczywiście bardziej kwieciste w swoim rozmachu oszalałych wręcz solówek gitarowych (taka ciekawostka - jednym z ‘wioślarzy’ jest znany w Stanach tatuator Tim Lehi), sekcja rytmiczna z wyrazistym basem i mieszającą perkusją też się do tego przyczynia, a jakby beznamiętny wokal dopełnia całości. Gdzie w tym wszystkim jest black metal? - zapytacie. Ano jest, bo nie da się tego ukryć, choć pierwsze wrażenie może być nieco inne. Ale czyż wstęp do „Immortal Rot” to nie jest taka wolniejsza wersja kawałków AURA NOIR. Zresztą to jeden z bardziej wyróżniających się fragmentów tej płyty, tak jak i w pewnym sensie epicki i pozostający w pamięci „Master of Creation” czy równie udany „Blood Drinker”. Pod każdym względem bardzo udana to pozycja.
 

ocena:  8/ 10

www.facebook.com/Eerie-515032598688228


www.teepeerecords.com


autor: Diovis



<<<---powrót