| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

FETID ZOMBIE

?Epicedia?

Transcending Obscurity Records (CD 2016) 

Mark Riddick - o czym wspomniałem już nie raz przy okazji innych recenzji - jest poniekąd niedocenioną legendą metalowego undergroundu. Nic sobie z tego nie robi, za to tworzy całkiem sporo muzy (acz nie tylko), którą przekłada na różne projekty i zespoły, w tym jeden z tych głównych, czyli FETID ZOMBIE. Po totalnie ‘grecko’ brzmiącym albumie „Grotesque Creation” nadszedł czas na „Epicedia”, a więc tym razem bardziej epickie kompozycje w ramach oldskulowej, metalowej stylistyki. Nowy krążek zawiera tylko cztery, długaśne utwory, pełne odnośników do przeszłości, a jednocześnie znowu wzbogacone przez wielu zaproszonych gości. Całość otwiera gitarowy (dla niektórych prymitywistyczny) motyw nawiązujący do wstępu do „Zombie Ritual” DEATH, po czym następuje moment dla chóru i powrót do bazowego death metalu utrzymanego w wolnym, majestatycznym tempie z silnymi, heavy metalowymi (gitarowe solówki), death/thrash metalowymi i klimatycznymi (akustyki) reminiscencjami. Nad wszystkim unosi się grobowa atmosfera, również za sprawą wokali a la Martin van Drunen z nałożonym pogłosem. Znając uwielbienie Riddicka do ‘greckich’ klimatów także tutaj można to wyczuć (vide „If the Dead Could Speak”), a zaskakująca jest obecność w tym, jak i w pozostałych trzech numerach eks-wokalistki zapomnianego już chyba przez większość amerykańskiego gothic/doom metalowego zespołu RAIN FELL WITHIN, Dawn Desiree. W jaki sposób Mark zdołał ją przywrócić do ‘żywych’ - to chyba tylko Rogaty raczy wiedzieć ;-). Ja się z tego powodu cieszę i tyle. W kategoriach undergroundowych czy też na nią stylizowanych „Epicedia” jest zjawiskiem genialnym, lecz obiektywnie patrząc, brakuje tutaj tego czegoś, co mogłoby zainteresować młodszych słuchaczy. Nie jest to bynajmniej zarzut z mojej strony, bo ja osobiście odbieram ten album jak najbardziej pozytywnie, ale nie jestem ‘vox populi = vox dei”, a z racji mojego liberalnego podejścia do wielu aspektów życia (poza tolerowaniem negatywnego wpływu coraz bardziej szerzącego się komercjalizmu i samej ludzkiej natury skorej do bycia manipulowanym przez ‘górę’) nie przemawiam jako guru, a jako ktoś w rodzaju podpowiadacza. Dlatego nie daję temu albumowi tak wysokiej noty, jak bym chciał i nie zamierzam się z tego tłumaczyć. Ale podobnym sobie FETID ZOMBIE zalecam dawkować co jakiś czas, by nie zapomnieć dlaczego metal jest rodzajem narkotyku na całe życie i co jest w nim takiego, że nie sposób się od tego uwolnić bez granic wiekowych, etnicznych, światopoglądowych i jakie tam jeszcze określiło nasze pieprzone społeczeństwo.    
 

ocena:  8/ 10

fetidzombiedm.bandcamp.com


www.facebook.com/fetidzombie


www.facebook.com/riddickartillustration


tometal.com


www.facebook.com/transcendingobscurity


autor: Diovis



<<<---powrót