| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

INTER ARMA

?Paradise Gallows?

Relapse Records (CD 2016) 

Fascynujące jest obserwowanie jak przemienia się z wolna krajobraz muzyki ekstremalnej, która staje się coraz bardziej eklektyczną i chociaż ja sam z niejednego pieca chleb jadłem przez ostatnie około 35 lat świadomego słuchania muzyki, to nadal duże oczekiwania wobec nowszych kapel przekładają się na późniejsze ciary na plecach i kręcenie głową z podziwem, że warte było to, iż kiedyś ktoś coś przełamywał i tworzył nowatorskie rzeczy tego, by teraz nowe pokolenie wyniosło z tego dużo pożytku. Już nie da się ukryć, że lata 70-te, ale też 60-te czy 80-te mają niezaprzeczalny wpływ na to, co ostatnio ambitnego i intrygującego dzieje się w metalu i rocku, a INTER ARMA na swój sposób to potwierdza. W przypadku tego zespołu z amerykańskiego Richmond zadziwiające jest to, że na kanwie ekstremalnie potraktowanego metalu (wpływy doom, death, sludge, a nawet - momentami - black metalu są niezaprzeczalne) potrafili przez ostatnie kilka lat ewoluować i zataczać coraz szersze kręgi inspiracji przekładającej się na rzeczywiście obszernie zapodane dźwięki. Po kompletnie zastanawiającej czy mamy do czynienia z grupą zainspirowaną stareńkim hard rockiem lub wczesnym heavy metalem miniaturze „Nomini” stanowiącej intro do płyty atakują mocarnie ciężkimi i wgniatającymi w glebę numerami „An Archer In the Emptiness” oraz „Transfiguration”, w których death czy doom/death metalowe echa lat 90-ych są ewidentnie słyszalne. W „Primordial Wound” to mielenie i wgniatanie są nadal wszechobecne, ale już w „The Summer Drones” da się wyczuć wpływy progresywnego i psychodelicznego rocka z lat 70-ych, a  instrumentalny „Potomac” - w którym powraca nota bene motyw z intro do tej płyty - to już zdecydowana wolta i ukłon w stronę epickiego rocka i wczesnego heavy metalu. Spora w tym też zasługa gości, bowiem w tych ostatnich, wspomnianych kompozycjach pojawiają się między innymi grający na thereminie Jon Liedtke czy obsługujący organy Mikey Alfred. W tytułowym „The Paradise Gallows” ci muzycy również maczają swoje palce i jest to już niewątpliwie monumentalny numer zainspirowany starym, dobrym PINK FLOYD i ogólnie klasycznym, hard rockowym graniem, a który na szczęście już nie jest tak ewidentną zrzynką, jak „The Long Road Home” z poprzedniego krążka „Sky Burial”. INTER ARMA oddaliło się tym samym również od innych amerykańskich kapel, do których ich wcześniej przyrównywano (np. MINSK, RWAKE czy NEUROSIS), choć oczywiście momentami drogi tych wszystkich grup przecinają się tak czy siak. Na finał tego kolosalnego, około 70-minutowego albumu mamy jeszcze chwilami stosunkowo żwawy, nasączony black metalowymi rozwiązaniami i mocno pokombinowany „Violent Constellations” oraz akustyczny, zrobioną na starą modłę „Where the Earth Meets the Sky”. Świetna rzecz!    
 

ocena:  8/ 10

www.facebook.com/interarma


interarma.bandcamp.com


www.relapse.com


autor: Diovis



<<<---powrót