| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

LORD AGHEROS

"Nothing At All"

My Kingdom Music (CD 2016 ) 

Łatki gatunkowe, jakie kiedykolwiek - i o ile w ogóle - można było LORD AGHEROS przyklejać już dawno temu zaczęły się rozłazić i pruć, zbyt wąskie by objąć merytorykę kryjącej się za nazwą twórczości. Wydawca kategoryzuje ją jako 'post metal', co nie do końca musi być od razu błędem, ale uczynić powyższe to jak stwierdzić, że PANTERA grała metalcore, bo przecież i elementy metalu i hard core'u były w muzyce formacji obecne, a jeśli termin 'post metal' przylega w tzw. obiegu do tego, co gra np. NEUROSIS, CULT OF LUNA czy OBSCURE SPHINX, istoty dźwięków opatrzonych logotypem LORD AGHEROS wymiernie nie odda. W wirtualnych annałach Encyklopedii Metallum pokutuje natomiast określenie 'ambient black metal' i owszem - jest ono bliższe prawdzie, ale na pewno nie tej na obecną chwilę. Nawet jeśli można było posłużyć się nim bowiem jeszcze pięć lat temu, zawartość najnowszego krążka jednoosobowego projektu z Włoch zdecydowanie zadaje mu kłam. Muzykę Gerassimosa Evangelou miałem okazję poznać za sprawą wydanego w roku 2010, rewelacyjnego albumu "Of Beauty And Sadness", który napełnił moje serce nadzieją na kolejne, równie udane rzeczy spod jego palców. Ta okazała się jednak w obliczu wypuszczonego dwa lata później "Demiurgo" matką niepoważnych, ale uznając, że mamy to już za sobą przystąpiłem do muzycznej lektury najnowszej płyty makaroniarza pod wdzięcznym tytułem "Nothing At All". Elementy black metalu były w muzyce LORD AGHEROS obecne od dawna i można przyjąć, że łączył je on z melodyjnym ambientem, choć koniecznie należy dodać, że ów ambient miał (i w dalszym ciągu ma) najczęściej charakter subtelnie-ilustracyjny. To coś w rodzaju uprawianej głównie za sprawą delikatnych środków wyrazu muzyki quasi-filmowej, dla której pierwiastek metalowy stanowi niekiedy kontrapunkt, a niekiedy narzędzie emocjonalnego akcentowania jej fraz. Na najświeższym albumie aktu instalują się one stopniowo. Pierwszy w zestawie, trwający 85 sekund, "The Last Memories" można by skategoryzować jako intro gdyby nie fakt, że utwory o takich gabarytach i podobnie jak ten - klawiszowej naturze zajmują na krążkach LORD AGHEROS miejsce cokolwiek poczesne i nie inaczej jest również i tym razem. Leniwie i szorstko sunące do przodu gitarowe riffy "Lake Water" rzeczywiście niosą w sobie jeszcze jakiś blackowy klimat, ale tutaj show zdecydowanie kradnie gościnny wokal Federici 'Lenore' Catalano, odpowiedzialnej za LENORE S. FINGERS, z którym to szyldem LORD AGHEROS dzieli stajenną strzechę. Podobną budowę ma "No More Rules", lecz nawet nieobecność wokali w tym ostatnim nie pozbawiła mnie wrażenia, że riffologia tworzy co najwyżej tło dla wszystkich tych sampli, klawiszowych partii, chóralnych zaśpiewów i innych bajerów, jakie można tu uświadczyć. Na pierwszy plan wysuwa się bowiem proszę państwa, przy okazji najnowszej płyty Włocha, zupełnie inny, bo znacznie bardziej modernistyczny i dopracowany produkcyjnie rodzaj wiosłowania, którego zalążek zaczyna rozwijać się w nieco etnicznie zaaranżowanym "Mankind Arise", choć pełny jego rozkwit przypada dopiero na piąty na trakliście "Life And Death". Jedną nogą koleś skręca w nim w rejony wręcz djentowe, choć drugą przemierza królestwo przestrzennie brzmiącej elektroniki w klimatach nagrań JEAN-MICHEL JARRE'A. Całkiem energicznie, by nie napisać, że wręcz thrashowo, robi się w "Idiocracy", ale im bliżej końca naszej przygody z tym krążkiem, tym Gerassimos coraz bardziej się wycisza, by ostatecznie zakończyć niespełna półtoraminutową, tytułową miniaturką. Jego muzyka jak zwykle prezentuje wielość swych odcieni. Już same formy klawiszowe rozpinają się od subtelnie neoklasycznych po masywnie epickie, a mimo to wszystkie utwory, partie, tematy i zagrywki spaja jakiś bliżej nieokreślony, muzyczny sens. Wspomniałem jednak wcześniej o tym, że wielką rolę odgrywają w twórczości tego pana utwory o charakterze filigranowym i choć małe jest piękne buduje to jednak pewną pułapkę, w jaką Gerassimos Evangelou od czasu do czasu wpada. Nie wszystkiemu pozwala on bowiem wybrzmieć w należyty sposób, gdzie wystarczy przysłuchać się choćby rzeczonemu wcześniej "Mankind Arise" i mimo pewnego wspólnego mianownika, o którym pisałem już wcześniej można odnieść wrażenie, że minimalnie brakuje na tej płycie zwykłej płynności. Zakochani w formalnej żonglerce amatorzy eksperymentalnego czy awangardowego metalu - z okolic wczesnego OBSIDIAN KINGDOM, HELFIR czy ostatnich rzeczy KEKAL - ewokującego w sposób natchniony aurę melancholii, mogą jednak liczyć na całkiem sporo decydując się na zakup tej płyty. 
 

ocena:  6/ 10

www.metal-archives.com/bands/Lord_Agheros/103337


mykingdommusic.net/archives/bands/lord-agheros


lordagheros.bandcamp.com/music


www.facebook.com/lordagheros


autor: Kępol



<<<---powrót