| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

OMEN

„Hammer Damage”

Pure Steel Records (CD 2016) 

Weterani amerykańskiego power metalu z Los Angeles wydali siódmego długograja. To nie za dużo, licząc od 1988 roku, ale była przerwa do 1996 i parę kompilacji w tak zwanym niegramatycznie „międzyczasie”. „Hammer Damage” to, na osiach czasoprzestrzeni, jest mniej więcej połowa lat 80., a brzmienie albumu zakrawa na sympatyczną autoparodię, heh... Sądząc po „zdjęciu profilowym” zespołu, panowie z OMEN mają dużo dystansu do siebie i tego, co muzycznie tworzą. Dzięki temu jest to do posłuchania przy piwie wręcz znakomite. Już od „Hammer Damage” poczułem się 30 lat młodszy. Wokalizy a la UDO, przesympatyczna „ciosaność” Manowar i proste jak konstrukcja cepa (ale kopiące tyłek jak za tamtych lat) riffy i solóweczki. Takie neo-klasyki jak „Chaco Canyon (Sun Dagger)”, „Cry Havoc” (ze wstępem równo zdjętym z „Painkillera”) czy uballadowione i natchnione patosem „Eulogy For a Warrior” wywołały u mnie uśmiech szacunku i efekt „to se ne vrati”. W oczach stanął klub „Fugazi”, warszawskie rock-shopy „Dziupla” i „A.L.F.”, szczeciński „Rock Block”, naszywki na kostce, pierwsze glany kupione na bazarze pod Pekinem... A tu kolejne nostalgie, „Knights” (prawie jak wczesne Scorpions), „Hellas” (coś na wzór czasów, jak Di’Anno zdzierał gardło w Ironach), melorecytowany charkocząco „Caligula” i „Era of Crisis”. Na koniec próba zbliżenia się do Satrianiego w instrumentalnym „A.F.U.” (bez skojarzeń oczywiście, he,he...) i chyba odpalę jeszcze raz. To jest tak niesamowicie wtórne, że aż zajebiste, bo z jajem!
 

ocena:  7/ 10

www.facebook.com/omenofficial


www.puresteel-records.com


autor: V. Ziutek



<<<---powrót