| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

THE FRANCES DESIRE

"Persona"

Prime Collective (CD 2016) 

Z treścią wchodzącego w skład dziennikarskiego pakietu materiału tekstowego o bardziej promocyjnym niż informacyjnym charakterze zapoznałem się tuż przed wylaniem na papier poniższych zdań, co pozwoliło mi odczuć naprawdę duży dysonans między jego treścią a moimi przemyśleniami na temat jedenastu, składających się na "Personę" utworów. Duńskiej kapeli przypisuje się bowiem pionierską rolę w dziedzinie renesansu alternative rockowego grania, który - jeśliby wierzyć autorom owego info - jest po premierze pierwszego w jej dyskografii krążka już tylko kwestią czasu. Padło stwierdzenie, że ze względu na oryginalność, ciężko w ich przypadku o samo-nasuwające się porównania do innych artystów, a ja, wysnuwszy diametralnie inne wnioski, zalecam w tym przypadku duży sceptycyzm. Nie znaczy to od razu, że THE FRANCES DESIRE gra słabo. Zorientowanie kwartetu na rzeczoną alternatywę, jego predylekcja do aranżacyjnej zabawy i umiejętność pisania wpadających w ucho numerów rzucają się w oczy (a raczej w uszy) wprost natychmiast po odpaleniu pierwszego w zestawie "New Fast Low", gdzie bez jakichkolwiek introdukcji i oswajania odbiorcy ze swym muzycznym światem THE FRANCES DESIRE jadą na dzień dobry z tzw. konkretami, z miejsca odsłaniając większość swoich kart. Zapomnijcie o powoli, stopniowo rozkręcających się utworach, muzycznym czytaniu między wierszami i niedopowiedzeniach. Mimo względnego bogactwa form zespół stawia bowiem na piosenkowe struktury, nie uwzględniające gry wstępnej ze słuchaczem. Znakomita większość tych kawałków to sprawnie zagrane rzeczy o silnie rozbujanej sekcji rytmicznej (Mikkel Brodersen - bas; Michael Nymann Folmer - perkusja), ciężkich czy zadziornych w wyrafinowany sposób gitarowych riffach (Frederik Duus Moller; Kristian Mayntz Kierulff) i partiach wokalnych ostatniego ze wspomnianych, w których jedni usłyszą zapewne szczerą i głęboką emocjonalność, a inni lekką ckliwość. Niby wszystko fajnie, ale wbrew pewnym zapewnieniom skojarzenia nasuwają się tu same. MUSE, PLACEBO, ARCTIC MONKEYS, THE KILLERS, BIFFY CLYRO czy 30 SECONDS TO MARS to murowani idole Skandynawów, ale uczeń mistrza w tym wypadku nie przerośnie. Ich granie brzmi w sposób niesamowicie hipsterowski. Dzielący tytuł z arcydziełem Ingmara Bergmana album można spokojnie postawić obok wydawnictw wpisujących się stylistycznie we współczesny indie popowy czy indie rockowy nurt i nawet jeśli THE FRANCES DESIRE potrafią co nieco urozmaicić i tak na tle reszty nie będzie się on jakoś wyraźnie odcinał. Wspomniałem o sposobie operowania relatywnym gitarowym ciężarem czy szorstkością, ale do końca nie wiadomo czy brzmią tak oni bo rzeczywiście chcą tak grać, czy może chcą by ich muzyka stanowiła skuteczny atraktant zarówno dla fanów rasowego rocka, jak i popu. Nie widziałbym w tym problemu gdyby utwory porywały (co takiemu PLACEBO czy BIFFY CLYRO udaje się bez trudu), ale nie potrafiłem za ich sprawą w pełni sobie dogodzić podczas żadnego z naprawdę wielu okrążeń, jakie odbyłem z "Personą". Jest w tej muzyce coś z opartego na fusionowych harmoniach prog rocka w guście np. FROST* bądź LEPROUS czy ogólnie z klimatu muzyki wspomnianych, co się chwali, ale znacznie silniej przemawia przez te dźwięki chęć płynięcia na fali, gdzie węszę już niestety lekką tandetność. Poprzecinany przestrzennie brzmiącym i całkiem przyjemnym refrenem "Just a Sound" czy "Bring It", w którym perkusję można by równie dobrze zastąpić elektronicznym beatem widzę oczyma wyobraźni na antenach komercyjnych rozgłośni wyraźnie, ale większą ekscytację tymi dźwiękami w moim wydaniu już niestety mniej. 
 

ocena:  6/ 10

www.youtube.com/user/TheFrancesDesire


www.facebook.com/thefrancesdesire/


soundcloud.com/the-frances-desire


www.primecollective.dk/


autor: Kępol



<<<---powrót