| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

MERCILESS DEATH

"Sick Sanctities"

Thrashing Madness (CD 1993 - 2009) 

"Sick Sancities" to ostatni przystanek w historii MERCILESS DEATH. Chyba najmniej znany, ale i najmniej ciekawy. W zespole nie działo się najlepiej i po będącym kompromisem między klasycznym i jadowitym thrash'em "Eternal Condemnation" oraz thrash'owo - death'owym "Holocaust" powstał materiał wymuszony, pozbawiony czadu i pierwotnej energii, za to nieco przekombinowany i idący na fali ówczesnej mody na death metal. Tak wykończył się swego czasu DRAGON, parę innych pomniejszych kapel też. Ale wbrew pozorom, "Sick Sanctities" nie jest krążkiem słabym. Chwilami ma w sobie odpowiednią dawkę mocy i mroku, w utworach pojawiają się ciekawe motywy, gwałtowne zmiany tempa lub szaleńcze solówki gitarowe. Da się wyczuć, że zespół szarpie się gdzieś między jazdą w stylu niezapomnianych płyt POSSESSED, pokłosiem wczesnych albumów SLAYER'a i nowoczesnym (w owym czasie oczywiście) spojrzeniem na death/thrash (REVENANT się kłania dla przykładu) oraz wręcz death metalowymi przebłyskami a la OBITUARY. MERCILESS DEATH potrafi się czasami rozpędzić i wtedy jest ten ogień i siara z ich "jedynki" czy fragmentów "Holocaust", lecz po chwili zaczyna zwalniać, kombinować i zapętlać się. Zupełnie niepotrzebnym (choć w małych dawkach bardzo interesującym) patentem jest na przykład stosowanie partii akustycznych gitar, które wyskakują jak diabeł z pudełka, ale sam początek (w istocie rozwlekły) pierwszego na płycie, instrumentalnego "The Sanctuary" jest totalnym przegięciem. Rozumiem, że muzycy nie chcieli stawać w miejscu i grać w kółko tego samego i że ich umiejętności były dużo większe niż kilka lat temu, lecz mimo wszystko nie wyszło to tak, by pozostawić po sobie niezapomniany ślad. Może w mniemaniu niektórym za bardzo kręcę nosem na ten materiał, za bardzo się czepiam, ale zwróćcie uwagę, że nie czepiam się brzmienia, które i tak dla tych, którzy są wychowani na wycyzelowanych studyjnych produkcjach z ostatnich kilku lat będzie trudne do zniesienia, choć jako człowiek, który śledził na bieżąco ówczesne wydawnictwa uważam, że jak na te warunki, w jakich mogły nagrywać wówczas polskie kapele, sound jest całkiem niezły.

Oprócz materiału z "Sick Sanctities" na dysku znalazły się cztery koncertowe nagrania zarejestrowane w Szczecinie, które o dziwo brzmią całkiem dobrze. Warto też zwrócić uwagę na konferansjerkę wokalisty, która różni się od tego, co proponują obecnie polskie kapele. Jest sporo informacji, swoiste wywody na życiowo - muzyczne tematy, drobne odniesienia do tekstów i patriotyczne (czytaj: szczecińskie) pokrzykiwania w stronę fanów. Z kolei po wrzuceniu dysku do kompa znajdziemy tam multimedialny bonus w postaci polskiego tłumaczenia trzeciej, ostatniej już części biografii MERCILESS DEATH, teksty oraz koncertowe video z występu w szczecińskich "Kontrastach", które na moim sprzęcie - nie wiedzieć czemu - odtwarza jedynie ścieżkę audio.

Tak czy siak, należy się wielki pokłon Leszkowi z Thrashing Madness Records za odświeżenie tego materiału. A w zapowiedziach tej firmy kolejne rarytasy... a więc bądźcie czujni!

ocena:  6,5/ 10

www.myspace.com/mercilessdeathpolska


www.thrashing-madness.pl


autor: Diovis



<<<---powrót