| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

WINGLESS

"The Blaze Within"

własna produkcja zespołu (CD 2016 ) 

Bierzemy na tapetę nowy album krakowskiej formacji WINGLESS, tworzonej przez ludzi doświadczonych, bo i związanych z innymi szyldami lokalnej sceny, z czego np. wokalistę, Olafa Różańskiego możecie kojarzyć z obsługi mikrofonu choćby w CEMETERY OF SCREAM czy SACRUM. Skład uzupełniają: odpowiedzialny za instrumenty strunowe (czyli rzecz jasna za gitarę i bas) Grzegorz Luzar oraz perkusista Paweł Solon. Łatwo więc wydedukować sobie, że na koncertach panowie muszą posiłkować się udziałem muzyka dodatkowego i tu z pomocą stawia się basista Tomasz Sieprawski. Nadesłane wraz z materiałem rzeczonej, drugiej ich płyty studyjnej pod tytułem "The Blaze Within", info obiecuje, że zamiast podążać ślepo za modnymi, zachodnimi wzorcami zespół szuka rozwiązań własnych. Choć wykonując groove metal z pewną dozą metalcore'u raczej trudno od takowych uciec, słychać nieodparcie, że WINGLESS się starają. W tytułowym, rozkręcanym za sprawą całkiem chwytliwego riffu "The Blaze Within" pobrzmiewają co prawda echa np. TOOL (podobnie zresztą jak w "Descend"), ale rzeczywiście wygląda na to, że wiele rzeczy grupa stara się robić po prostu po swojemu. Głównie anglojęzyczne teksty zostawiają ociupinkę miejsca naszym ojczystym, co rzuca się w uszy w końcówce "Great Shineless Brightness", roztaczającej wokół siebie niemal post-blackmetalową aurę. W kończącym podstawowy zestaw traklistowy "Descend" brzmią jakby jawnie nawiązywali do GOJIRA z okresu "From Mars To Sirius", ale ośrodkiem, w którym wszystkie te wpływy zostały rozproszone jest niewątpliwie to, co zespół gra na co dzień. Niekiedy jest więc ciut mrocznej, innym razem, jak choćby w "Reap What You Have Sown" czy "Jerk Me Off", bujamy się rytmicznie dopingowani rasowym, rock'n'rollowym feelingiem, ale niski strój gitar, kontrasty między czystym wokalem a screamingiem, spora doza melodii i otwartość na nowe składają się na wspólny mianownik lwiej części utworów "The Blaze Within". Zazwyczaj w niewielkim, choć niekiedy akurat w znacznym, stopniu burzy tę sielankę wokal Olafa, zwłaszcza czysty. O ile w balladowym "The Hours of My Rest" gardłowy spisuje się nieźle, tak w przykładowym "Descend" kładzie już bardzo dużo. Mogę domniemywać, że miał być to w zamierzeniu pewien epicki finał krążka, ale bez użycia wyobraźni raczej bym tego nie odgadł. Facet kawałek głosu posiada, ale pewne sprawy wymagają dokrętek. Nie bardzo rozumiem też marginalizowanie smakowitego "Jerk Me Off", który tutaj robi za utwór bonusowy, ale jest to pewnie kwestia tego z jakimi utworami sam zespół utożsamia się w większym, a z jakimi w mniejszym stopniu. Nagrania "The Blaze Within" miały miejsce w 67 Studio, gdzie Dominik Burzym zmiksował ślady, zapewniając im odpowiednią obróbkę i jego robotę liczę zdecydowanie in plus, gdyż wszystko na płycie słychać klarownie, ale produkcja pozwala wybrzmieć gruzowi tam, gdzie go potrzeba. Mimo zastrzeżeń krążek przysporzył mi również całkiem sporo radości podczas słuchania, a ona - jak wiadomo - jest na wagę złota.
 

ocena:  6,5/ 10

www.facebook.com/winglessofficial


www.reverbnation.com/wingless


wingless.bandcamp.com/


autor: Kępol



<<<---powrót