| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

BIG CITY

“Wintersleep”

Skar Productions (CD 2013) 

Oto kolejna karnacja niezwykle aktywnego norweskiego muzyka Daniela “Død” Olaisena. W BIG CITY razem ze swoimi znajomkami z różnych sfer muzycznych (w tym znanym ze SCARIOT gitarzystą Frankiem Ørlandem) za cel obrał sobie dość odmienną stylistykę niż ta, z której jest znany na co dzień. BIG CITY nie ma nic wspólnego ani z death metalowym BLOOD RED THRONE, ani z ‘panterowatym’ ZEROZONIC, za to pełnymi łyżkami czerpie z czegoś, co można zaszufladkować jako ‘power progressive metal’. Oznacza to, że z jednej strony dużo tutaj melodyjnego grania wywodzącego się częściowo z klasycznego heavy metalu, a z drugiej, że nie brakuje technicznych niuansów i gitarowych wywijasów, które nieprzypadkowo mogą skojarzyć się z różnymi projektami i zespołami Yngwie’go Malmsteena. Podejrzewam, że gdyby był mniej więcej 1990 rok i „Død” miałby plecy w MTV, to ich video clipy mogłyby hulać w ówczesnym programie „Headbangers’ Ball”. Nawet to, że pewne elementy na „Wintersleep” brzmią bardziej europejsko, to ten materiał jest takim, jaki interesował w tamtym czasie przede wszystkim słuchacza zza Wielkiej Wody czy brytyjskich metalheads. Przebojowy potencjał tego albumu jest ewidentny, wielogłosowe zaśpiewy wywodzą się z amerykańskiego heavy rocka, który już pod koniec lat 70-ych przewodził na różnego rodzaju listach przebojów i tak działo się praktycznie przez całą następną dekadę (przykłady: JOURNEY, FOREIGNER, WHITESNAKE… - to wszystko tutaj słychać), ale jednocześnie BIG CITY odwołuje się do zespołów już bardziej współczesnych i czułe ucho wyczai tu pewne nawiązania do QUEENSRYCHE, FATES WARNING, SANCTUARY, NEVERMORE czy DREAM THEATER. Wystarczy posłuchać jak współpracują ze sobą gitarzyści, jak nie nachalnie przyozdabiają całość klawisze, a przede wszystkim jak moduluje swój głos i jak śpiewa Jan Le Brandt. Nie brakuje też nieco bardziej balladowych fragmentów, m.in. w numerze tytułowym, w przeistaczającym się w melodyjny, hard rockowy kawałek „Fire And Stone”, w „Love Breaks the Heart”, a i ten hard rockowy pazur jest obecny (np. w „Iseline”). Wygląda jednak na to, że „Wintersleep” był jednorazowym przedsięwzięciem Olaisena, Ørlanda, Røe, Le Brandta i Olsena i pozostaje jedynie pewnego rodzaju ciekawostką. Co nie oznacza automatycznie, że jest to coś, na co należy zrzucić kotarę zapomnienia…   
 

ocena:  6,5/ 10

www.facebook.com/bigcitynorway


www.skarproductions.net


autor: Diovis



<<<---powrót