| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

BLOOD RED THRONE

?Come Death?

Earache Records (CD 2007) 

BLOOD RED THRONE - “Souls of Damnation”

(CD 2009 / Earache Records) 

BLOOD RED THRONE - “Blood Red Throne”

(CD 2013 / Sevared Records)

 

Zwykle tego nie robię, ale ponieważ za jednym zamachem otrzymałem od Døda kilka albumów jego podstawowej w sumie kapeli BLOOD RED THRONE i są one już zasadniczo archiwalnymi materiałami, a nie świeżynkami, to postanowiłem zebrać opis trzech płyt w jednym tekście. Tym bardziej, że jedną z płyt, „Blood Red Throne”, opisał już wcześniej Kępol. Historia tej norweskiej formacji nie obfitowała w jakieś poważne zakręty i poza okresem, gdy wspomniany Død skupił się na kilku ubocznych projektach, zaniedbując w ten sposób BLOOD RED THRONE, co jakiś czas pojawiały się na rynku nowe propozycje spod znaku brutalnego, ale i w pewien sposób korzennego death metalu. Wysoko cenię sobie debiutancki album „Monument of Death”, który choć nie trafił na dobre czasy dla tego gatunku, pokazał, że i w Norwegii można tworzyć generalnie prostą, klasyczną i nie tak archaiczną muzę nawiązującą do amerykańskich brutalistów. Z czasem norweska ekipa okrzepła w bojach i przez kolejne lata dostarczała kolejne długograje na niezłym albo i nawet bardzo dobrym poziomie. I tu docieramy do krążka numer 4 pt. „Come Death”. To tutaj jeszcze (jak i na następnym materiale) mamy ten składający się ze sław norweskiej sceny metalowej line-up. Obok wspomnianego Døda na gitarach jest jego kompan z SATYRICON Tchort (również gitara) oraz basista-wymiatacz Erlend Caspersen (grał między innymi w SPAWN OF POSSESSION i DEEDS OF FLESH). I jeszcze tutaj wysoki poziom i niezwykle precyzyjnie zapodana brutalność rządzą od początku do końca. Wiadomym było, że BLOOD RED THRONE koła nie wymyśli, ale taka mikstura CANNIBAL CORPSE, DEICIDE, SUFFOCATION i wczesnego GORGUTS (nagrali tu zresztą ich cover „Disincarnated”) robi wrażenie. Na kolejnym albumie, „Souls of Damnation”, nagranym w podobnym składzie, deathsterzy dostali nieco czkawki, bo to ciut mniej udana wersja poprzedniego długograja, ale parę fragmentów jest naprawdę konkretnych. Tak jak na „Come Death” Norwegowie jeszcze stawiali na prostotę i ekstremizm zgodny z rozwojem CANNIBAL CORPSE, który też przecież wiele się nie zmieniał przez lata, ale coś nowego zawsze dokładał, tak „Souls of Damnation” ma więcej tego groove’u, co przeistacza ich chwilami w reinkarnację SIX FEET UNDER, czyli tego, czego nie chcieli Cannibale robić z Chrisem Barnes’em i dlatego ich drogi w pewnym momencie się rozeszły. Na pocieszenie Earache wydało też limitowaną edycję z dyskiem DVD, na którym można znaleźć dokument jak powstawał materiał na tę płytę oraz bogato ilustrowaną historię zespołu, który wówczas kończył pierwszą dekadę swojej działalności. Ostatnie z trzech recenzowanych przeze mnie wydawnictw to niejako powrót do korzeni, bo „Blood Red Throne” nie tylko tytułem odnosi się do takiej sytuacji. Przemeblowany skład, nowy frontman w osobie Yngve „Bolt” Christiansena i świeże pomysły sprawiły, że ten materiał brzmi tak, jak należy i chociaż zdarzają się tutaj bardziej grooviaste momenty ( np. w „Torturewhore”), to ten miks Cannibali z brzmieniami naszych krajowych załogantów z VADER, TRAUMY czy wczesnego DECAPITATED (w tym w pełni zgadzam się z opinią Kępola w jego recenzji, do której lektury przy okazji zapraszam) jest przedniej urody. A reszta jest już historią…   
 

ocena:  Come Death) 7/10/ Souls of Damnation 6/10/ Blood Red Throne 8/ 10

www.facebook.com/BloodRedThroneOfficial


bloodredthrone.bandcamp.com


www.earache.com


sevared.com


autor: Diovis



<<<---powrót