| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

DYSRYTHMIA

?The Veil of Control?

Profound Lore Records (CD 2016) 

Czy w obecnych czasach jest jeszcze miejsce na artystyczne, pokrętne wizje muzyki? Pewnie tak, choć coraz bardziej powątpiewam czy komukolwiek chce się w tym całym zabieganiu wnikać dogłębnie w jakikolwiek materiał dźwiękowy wymagający wielu przesłuchań. Inna sprawa, że brak na to czasu, a i nadmiar otaczających nas i kuszących sobą płyt w różnej postaci też nie pozwala na szczegółowe analizy i zastanawianie się nad tym czy owym. Mam jednak wrażenie, że paru fanów DYSRYTHMIA ma, a i kilku nowych do nich dołączy po kolejnym krążku stworzonym pod tym szyldem. Niezwykle kreatywni panowie w okularach - Kevin Hufnagel (gitara), Colin Marston (bas) i Jeff Eber (perkusja) - jak zawsze instrumentalnie czarują, wyginając dźwięki, dokonując ich dekonstrukcji i grając w nietypowych podziałach rytmicznych. O tym, że można się do tego przekonać niech świadczy fakt, że ja zanadto ich pierwszych płyt nie czaiłem i to była dla mnie trochę taka ‘muzyka dla muzyki’, ale z czasem zacząłem łapać o co chodzi tym gościom. Siódmy album - oprócz tego, że jest dojrzalszy od poprzednich - nie stanowi już awangardy dla samego bycia awangardowym i niezrozumianym. Doświadczenia muzyków między innymi w KRALLICE i GORGUTS wprowadziły do DYSRYTHMII ten element przemyślanej pokrętności i zawiłości, a czasem mam nawet wrażenie, że to instrumentalne power-trio odnalazło tutaj pole dla eksperymentalnych, ale przy tym progresywnie poukładanych manewrów, które pozwalają im na rozwijanie nieco innych wizji dźwięków w pozostałych zespołach. Niektóre fragmenty zdają się być nawet melodyczne, choć oczywiście kombinacje są iście ‘alpejskie’. Mnóstwo tutaj gitarowych zagrywek flażoletami, jazzujących partii poszczególnych instrumentów i razem ich wziętych, basowego improwizowania i rytmicznych gmatwanin, a perkusista Jeff Eber czasem się tak napędza, że niewiele mu brakuje do brutalnego black metalu, ale przy tym zachowuje perfekcyjną dynamikę, po czym i tak za chwilę mota piekielnie. „The Veil of Control” cierpi niestety na brak wyróżniających się utworów. To wciąż taka muzyka bardziej dla muzyków i wspomniane pole do wprawiania się w nietypowych strukturach i rozwiązaniach, zamknięte w ledwie 35 minutach. Jeśli ktoś lubi taki zagwozdki, to ten materiał się spodoba. Wliczam to fanów mathcore’a, awangardowego metalu, KING CRIMSON, technicznego prog-metalu, a nawet jazzu i pokrewnym jemu stylistyk. Inni mogą sobie darować lub po prostu posłuchać dla samego faktu, że można w pewnych ramach zagrać tak, a nie inaczej i nadal mieści się to w przepastnej szufladzie pod tytułem Metal.     
 

ocena:  7/ 10

www.facebook.com/Dysrhythmia


dysrhythmia.bandcamp.com


www.profoundlorerecords.com


www.facebook.com/profoundlorerecords


autor: Diovis



<<<---powrót