| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

GROND

“Worship the Kraken”

Xtreem Music (CD 2016) 

Członkowie rosyjskiego GROND wymyślili sobie, że będą łupać totalnie oldschoolowy death metal oddając za jego sprawą cześć wszelkim mitycznym bestyjom morskiej proweniencji. Sięgają więc oni po wzorce utarte wskutek działalności zarówno amerykańskich (AUTOPSY, INCANTATION) jak i europejskich (ENTOMBED, DISMEMBER) załóg śmierć metalowych u zarania 9. dekady XX wieku, oferując niniejszym ekscytujące doznania największym maniakom łojenia o sprecyzowanych wcześniej ramach - którzy kupują wszystko co tylko się w nich zamyka - i chyba nikomu innemu. Znając życie co poniektórzy złapią się pewnie na taką, a nie inną otoczkę ich nuty, bo to zawsze metalowa kapela, która Krakenowi, a nie Szatanowi, kłania się w swych tekstach i być może w porywach, przy naprawdę dobrych wiatrach, zostaną kiedyś wymienieni obok takich nazw jak np. SWASHBUCKLE czy ALESTORM, choć mówiąc szczerze na pewno nie założyłbym się z nikim o to, że tak będzie. Ich muzyka w żaden sposób nie oddaje klimatu tego, o czym traktują liryki. Część metalowców weźmie to pewnie za dobrą monetę argumentując, że GROND nie chwyta się tanich rozwiązań i nie generuje kampowego soundtracku do hulanek w portowej tawernie, ale według mnie ostatni krążek tej grupy to niczym nie wyróżniająca się mikstura wszystkiego, co w death metalu najbardziej staroszkolne, a w tym przypadku po prostu oklepane. "Worship the Kraken" to dziesięć utworów - w tym jeden cover numeru GOATLORD - których chwilami słucha się nawet przyjemnie, ale niczego ponadto z tego materiału wycisnąć się nie da. Całkiem klimatycznie pracującymi frazami gitary o nieco horrorystycznym posmaku urozmaicili końcówkę "White Waters of South", refren utworu tytułowego jest nawet zauważalny, "Kronos the Devourer" oferuje całkiem zgrabną siekaninę i gdyby rzeczywiście już przysłuchać się gitarowym riffom okazuje się, że nie są wcale takie najgorsze, ale słowo 'gdyby' nie wskoczyło mi do tego zdania bynajmniej przez przypadek. Ołowiane, niskostrojone gitary, naturalistycznie brzmiąca perkusja, grobowy i odbijający się pogłosem growling siedzą na swoich miejscach i spisują się bez większego zarzutu, ale jako całość płyta z pewnością nie dostarczyła mi wyraźnych bodźców do machania głową czy tupania nogą. Niestety, takie kwiatki były ładne, ale wiele lat temu. Dzisiaj łupanina tego typu nie siedzi na żadnym krańcu muzycznej ekstremy, nie przyciąga świeżymi rozwiązaniami, a o ciary może przyprawić tylko i wyłącznie wtedy, gdy ktoś naprawdę potrafi wynieść z owej starej szkoły lekcję, ale i również wcielić ją w życie w kreatywny sposób. GROND oferuje natomiast zwykłą typówkę w otoczce, która, umówmy się, na wiarygodną na pewno nie wygląda i coś mi się zdaje, że akurat ci piraci mogą czuć się bezpiecznie, gdyż na szerokie wody raczej nie wypłyną, a Kraken czy Cthulhu na płycizny zazwyczaj nie zaglądają. 
 

ocena:  5/ 10

www.metal-archives.com/bands/Grond/68353


www.facebook.com/grondrus


www.xtreemmusic.com


grond.bandcamp.com


autor: Kępol



<<<---powrót