| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

BLACK ANVIL

"Triumvirate"

Relapse Records (CD 2010) 

Okazuje się, że wytwórnie płytowe to troskliwe instytucje. Słuchając nowej, niekoniecznie wyróżniającej się, w swej dyscyplinie, propozycji BLACK ANVIL, głodny nowych wrażeń recenzent, mógłby przecież usnąć. A tak, to proszę - sztab specjalistów pilnie czuwał nad tym, by co jakieś pół minuty gromkie piknięcie wybudzało delikwenta z drzemki i skutecznie przywracało go do pionu. Nie myślcie sobie więc drodzy czytelnicy, że po drugiej stronie monitora siedzi jakiś znudzony kreśleniem podobnych rozprawek ignorant, który pewnych nowoczesnych zabiegów docenić nie potrafi. Nie każdy album w dzisiejszych czasach utrzymuje adrenalinę na stosownym poziomie, a zadaniem lejbelów jest przecież swych podopiecznych wspierać, hehe. Dobra, dość żartów. Przejdźmy do konkretów. A konkrety moi drodzy wyglądają tak, że jak do jasnej cholery kanciastej, delektować się albumem wypikanym w sposób taki, że pojawiające się co kilkadziesiąt sekund, kilkusekundowe piknięcia mają głośność o około 50% wyższą niż same utwory? Jak ja niby mam docenić taki album, skoro już po dwóch numerach odechciewa się człowiekowi inwestować czas w robienie czegoś, co mówiąc krótko i dosadnie - mija się z celem? Czemu takie posunięcia mają tak naprawdę służyć - to z całą pewnością wiedzą lepiej spece od zabezpieczania szlachetnego i jakże cennego, deficytowego wręcz w dzisiejszych czasach formatu mp3 przed nikczemnym wrzucaniem go do sieci. Zastanawia mnie tylko kiedy wytwórnie zaczną rozsyłać dziennikarzom w celach recenzenckich linki do nagrań zamieszczonych na MySpace, albo Youtube... Przechodząc do kwestii czysto twórczych - nie jest aż tak źle. "Triumvirate" to, jak już na wstępie zaznaczyłem - nie wychodzący zbytnio z szeregu, acz całkiem miły dla ucha black/death metal, którego twórcy nie rozwijając zanadto jakichś karkołomnych prędkości położyli spory nacisk na mroczny, przygnębiający klimat i nie tak znów do końca banalne linie melodyczne. Dość duszno robi się pod koniec pierwszego - "What Is Life If Life Not Now", a jest to głównie sprawka wyjących gitar, mniej więcej takich jak w IMMOLATION, choć oni są akurat w kwestii takiego zaginania riffów prawdziwymi mistrzami, więc nie wiem, czy porównania z nowojorczykami nie są aby tutaj lekko na wyrost. Odzywa się dość głośno spuścizna MARDUK, szczególnie wokal przypomina wyziewy współczesnego gardłowego tej formacji - Mortuusa, choć o szaleństwach, z jakich słynie ten wokalista możemy na "Triumvirate" zapomnieć. Całkiem ciekawe są pokręcone solówki w "Dead And Left", czy 'zwrot akcji' w "Scalping", ale to właściwie wszystko, co przychodzi mi do głowy. Reszta to utrzymany na w miarę równym, nie najniższym, ale i nie wybitnym, poziomie dość jednostajny, oprawiony w nieco amerykańskie brzmienie (choć albo ono, albo jakość tych mp3 trochę tu siadła) skandynawski black metal. Nazwanie tej płyty porażką całkowitą byłoby więc sporym nadużyciem, ale do jakiegokolwiek szału jest tu naprawdę daleko.

ocena:  6/ 10

www.myspace.com/blackanvilny


www.relapse.com/


autor: Kępol



<<<---powrót