| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

BROUGHTON'S RULES

"Bounty Hunter 1853"

Relapse Records (CD 2010) 

Post-rock bywa świetny. W małych ilościach, odpowiednio dawkowany i zwłaszcza, gdy słucha się po sobie tak rozmaitych rzeczy, jak na przykład SIGUR ROS czy CULT OF LUNA. Ktoś kiedyś obwieścił, że już dawno nastąpił koniec tego gatunku lub że najlepsze lata ma za sobą. Co więc ten "prorok" na to, że wciąż przybywa na całym świecie kapel grających przestrzenne, improwizowane i często eteryczne dźwięki? I że wachlarz środków poszerzył się od lat 90-ych o styl określany mianem post-metalu, twórczość zespołów z kręgu shoegaze, bardziej eksperymentalnych, korzystających w większym stopniu z elektroniki lub powracające do kraut rockowych źródeł? Amerykańska Relapse Records również zapragnęła dać przykład, że nie boi się nowych twarzy, dlatego w końcówce 2010 roku postanowiła wypuścić debiutancki krążek młodej kapeli z Pittsburgha - BROUGHTON'S RULES, która wzięła swoją nazwę od pierwszego w historii zbioru przepisów regulujących zasady rozgrywania walk bokserskich, ogłoszonego 16 sierpnia 1743 roku przez mistrza boksu Jacka Broughtona. Kontynuując ten wątek, "Bounty Hunter 1863" nie okazuje się niestety nokautem, ani nawet ciekawą walką pięściarską, bo nagranie ponad godzinnego albumu, na którym praktycznie wszystkie (wyjątkiem jest "Broadside") kawałki są w całości instrumentalne przypomina trochę lokalne zawody, gdzie najbardziej podziwia się wyuzdane kreacje pań, które przychodzą na takie wydarzenia dla zwrócenia na siebie uwagi. Dalej parafrazując - ten album nie ma też nic wspólnego ze stosunkowo świeżym filmem o takim samym tytule (jedynie bez cyferek), w którym łowca nagród ma za zadanie doprowadzić swoją byłą żonę (w tej roli Jennifer Aniston), która nie wróciła z warunkowego zwolnienia. Nie widziałem tego obrazu, ale na pewno akcji jest w nim więcej niż w najlepszym z kawałków z tej płyty. Bo tak po prawdzie, to BROUGHTON'S RULES z uporem maniaka zabawia się w lajtowe, gitarowe plumkania, wzbogacone z rzadka jakimiś eksplozjami emocji lub zapodawaną oszczędnie elektroniką. W tej konwencji jest jeszcze sporo do odkrycia, lecz Amerykanie - nie wiedzieć czemu - nie chcą lub nie potrafią popchnąć swoich kompozycji w stronę czegoś ciut odkrywczego. Ani nie pomaga temu odnoszący się do pachnącej estetyką westernów czy filmów Tarantino czy Rodrigueza motyw przewodni w "Night Smoker", ani wspomniany już, wzbogacony sennym wokalem "Broadside", ani też kilka porozrzucanych tu i tam bardziej energetycznych momentów. Może gdyby przykrócić całość "Bounty Hunter 1863" do trzydziestu minut wówczas byłaby to znacznie ciekawsza i bardziej strawna płyta. A tak - jest jak jest.

ocena:  5/ 10

www.myspace.com/broughtonrules


www.relapse.com


autor: Diovis



<<<---powrót