| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

OBSCURE SPHINX

?Epitaphs?

własna produkcja zespołu (CD 2016) 

Na niewiele polskich płyt w 2016 roku czekałem tak jak na nowy album OBSCURE SPHINX. W końcu udał im się poprzedni krążek „Void Mother”, ograli się koncertowo, a więc nie pozostało nic innego, jak posłuchać nowego stuffu wydanego po niemal trzech latach od tamtego, już osłuchanego i ugruntowanego w pamięci tych, co pamiętać chcą i mogą… Rewolucji nie ma: warszawska ekipa nie zaangażowała do produkcji żadnego znanego miśka, nie powierzyli materiału nikomu, nie zmienili drastycznie stylistyki. Na pewno okrzepli w bojach, Zosia „Wielebna” Fraś jeszcze pewniej czuje się na pozycji wokalistki, muzycy stroją się nisko i świetnie radzą sobie ze zmiennością klimatów, muzyka nadal wpasowuje się w pewne nurty, które w naszym kraju słabo jakoś funkcjonują na poziomie wykonawczym, a „Epitaphs” nie odbiega poziomem od „Void Mother”. Wiadomym jest, że poza pewną grupą odbiorców OBSCURE SPHINX nie zabiega szczególnie o poklask u przypadkowych Hunterowców, Nightwishowców czy Archememowców obojga płci i nie chce, aby byli ciekawostką ze względu na rozwrzeszczaną kiedy trzeba, a kiedy trzeba śpiewającą (momentami nawet bardzo delikatnie i subtelnie) frontmankę. W rozmowach zakulisowych wcale nie wspominam, że to zespół, który trzeba znać i tylko napomykam, że jeśli ktoś funkcjonuje normalnie i nie zaprzedaje się, to są to - zaprzyjaźnione zresztą ze sobą - zespoły TIDES FROM NEBULA i właśnie OBSCURE SPHINX. Jedni i drudzy podążają swoją indywidualną drogą i wciąż wnoszą świeży powiew do muzyki - jak by nie patrzeć - jednak ekstremalnej. „Epitaphs” otwiera wolno toczący się „Nothing Left” z mocarnymi sludge/post-metalowymi riffami i końcówką przyozdobioną akustyczną, lekko orientalnie brzmiącą gitarą i partiami pianina. „Memories of Falling Down” zaczyna się ambientowo, z czasem nabiera kolorytu zbliżonego do CULT OF LUNA i przestrzenności post-rocka/metalu, a kiedy następuje wyciszenie - jest to tylko cisza przed doom/post-hardcore’ową burzą. „Nieprawota” ma prawie black metalowe momenty, a w „Memorare” zdarza się Zofii czarować wraz z dźwiękami jak to robiła Anneke van Giersbergen w THE GATHERING.. I już tak do końca, bo i oniryczno - opętańczy „Sepulchre”, jak i długaśny, momentami przestrzenny „At the Mouth of the Sounding Sea” też rozwijają się bardzo ciekawie. Może jednak czas najwyższy oddać swoją twórczość komuś kompetentnemu, bo ja nadal wierzę w moc tej muzy i widzę OBSCURE SPHINX na przykład na trasach w Stanach, gdzie taka muza ma wielu swoich fanów.
 

ocena:  9/ 10

www.obscuresphinx.com


www.facebook.com/obscuresphinx


obscuresphinx.bandcamp.com


autor: Diovis



<<<---powrót