| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

CEPHALIC CARNAGE

"Abraxas of Filth"

Relapse Records (CD 2010) 

No tak, i znowu dostaliśmy kolejne dzieło Amerykanów, którzy lubują się w zielonym (bynajmniej nie kolorze). Już wcześniejsza płyta, "Xenosapien", dawała oznaki zmian jakie nastąpiły w podejściu muzyków do tworzonej przez nich muzy. Nie ma już aż tak wielu motywów upychanych w jeden utwór, na pewno pozostał wszechobecny chaos, jednak coraz bardziej kontrolowany. Nie jest to też już typowa płyta grindowa, jednak muzycy nie odcinają się od swoich początków, co można usłyszeć w szybszych momentach na płycie. Pierwszy kawałek, "The Incorrigible Flame", może nas nieco zmylić, początek przypomina nam bardziej ATHEIST niż CEPHALIC CARNAGE. Naprawdę niezłe zaskoczenie. Wiadome jest, że mamy do czynienia z nietuzinkowymi muzykami, co jakiś czas nas zaskakującymi. Ktoś jeszcze pamięta EP "Halls Of Amenti" w postaci jednoutworowego, 19-minutowego doomowego kawałka? Jak widzimy, kwintet z Colorado lubi poruszać się w różnych klimatach. Drugi kawałek sprowadza nas już na właściwy tor muzyczny, z którego znany jest zespół. Typowe przyspieszenia, gęsta praca sekcji rytmicznej i growlujący wokal. Zespół jest teraz bliższy dokonaniom death metalowym niż grind. I na pewno jak najbardziej na plus dla kapeli jest przystępność tego materiały. Nie są to pourywane, przeładowane ilością motywów utwory, tylko bardziej spójne i przyswajalne utwory. W "Abraxas of Filth" mamy ciekawy motyw linii basu połączony z typowymi deathowymi zagrywkami. Mamy też szybkie i krótkie kawałki - "Pure Horses", "P.D.A.G." i "Aeyeuch" pokazujące właśnie korzenie muzyki CEPHALIC CARNAGE, trwające niewiele ponad 30 sekund. Są one niezłymi przerywnikami pomiędzy matematycznymi zagrywkami i łamańcami pojawiającymi się w pozostałych kawałkach. "Ohrwurm" może zaskoczyć początkiem, gdzie na pierwszy plan wysuwa się bas, by później kawałek przeistoczył się w niezły walec przewalający się przez słuchacza. Na uwagę zasługuje przedostatni kawałek, "Repangaea", z racji swojej długości (bo aż 12 minut), jak i swojego klimatu podpartego saksofonem. Co daje nam niezły transowy numer. CEPHALIC CARNAGE potrafi nas zaskoczyć i tym razem zrobili to po mistrzowsku. Najnowszy album jest naprawdę ciekawy i pozostawiający po przesłuchaniu niedosyt i chęć ponownego odsłuchania. Materiał jest różny, jednak jest to jak najbardziej na plus, bo każdy kawałek zaskakuje nas czymś nowym i ciekawym. Mus dla każdego. POLECAM!!!!

ocena:  9/ 10

www.myspace.com/cephaliccarnage


www.relapse.com


autor: Peter



<<<---powrót