| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

CIRCLE OF ANIMALS

"Destroy the Light"

Relapse Records (CD 2010) 

Zaiste, projekt to nietuzinkowy. Dwóch muzyków, a mianowicie Sanford Parker, mający już praktykę w MINSK, czy THE HIGH CONFESSIONS oraz Bruce Lamont (YAKUZA), wyszli z propozycją współpracy do takich perkusistów, jak choćby Darren Verni z UNEARTHLY TRANCE, czy Steve Shelley z SONIC YOUTH.. Może napomknę jeszcze tylko symbolicznie o gościnnym udziale Blake'a Judd'a z NACHTMYSTIUM, by dać ogólny zarys personalnego profilu tej świeżo upieczonej grupy, bo to przecież nie o to chodzi, by pełną ewidencję odpowiedzialnego za powstanie "Destroy the Light" ludu w powyższym tekście przytaczać. Jutro może bowiem okazać się, że to właśnie udział w CIRCLE OF ANIMALS rzuci jaśniejsze światło na nazwy wcześniejszych szyldów, w jakich grywali ci muzycy. Lista mocnych cech tej płyty również ciągnie się i ciągnie. Album ma w sobie na przykład bardzo wiele z takiej transowej, psychodelicznej muzy, co odzywa się już we frontowym, maszynowym - "Invisible War", a to zaledwie przedsmak tego, co na "Destroy the Light" można usłyszeć. Będzie to więc płyta idealna dla wielbicieli hipnotycznych odjazdów i powiedzmy - odrealnionego klimatu. Zachwycić słuchacza może również tak zwana odkrywczość, bo wypracowany tu styl, choć miejscami może uruchamiać pewne odnośniki ("... And Together We Are Forever", czy "Poison the Lamb" mniej czy bardziej celowo przenoszą nas w klimat takich arcydzieł późnego ULVER jak "Themes From William Blake's The Marriage of Heaven And Hell", czy "Perdition City") nie pachnie bynajmniej odgrzewanym kotletem. W "Seminal Animal" może gdzieś wybrzmieć duch dokonań norweskiego MANES o dość zbliżonej tak naprawdę propozycji stylistycznej. Tak, jak i w innych utworach na płycie - sporo tu loopów i wszelkiej elektroniki, a następny na playliście, najcięższy w zestawie "No Faith" ma w sobie wiele z dostojeństwa epickiego black metalu, choć szufladkowo to przecież zupełnie inna para kaloszy. Najsmutniejszy, piekielnie melancholijny "All Spirit No Mind" chowa natomiast w tle upiornie hipnotyzujący riff, a czyste, chóralne momentami, lekko zawodzące wokalizy z pewnością uraczą fanów ELEND. Jeszcze raz odzywa się tu również ULVER. Jest tu więc także sporo ożywczej różnorodności, co zachęca do pozostania z powyższym materiałem na dłużej, a w przyszłości do kolejnych jego przesłuchań. Istnieje jednak jedna cecha, którą CIRCLE OF ANIMALS doprowadzili do absolutnej perfekcji. Ta cecha to spójność. Pokażcie mi kogokolwiek, kto słuchając płyty po raz pierwszy, potrafił w sposób niewymuszony rozwarstwić materię dźwiękową tu ulokowaną. Kto wskazując placem, powiedziałby odruchowo - 'o! tu jest bas, tam była gitara, a tutaj mamy dwa sample...'. Magia tej płyty polega jak dla mnie na idealnej wręcz adaptacji wyziewów rockowego zestawu instrumentalnego do warunków industrialnego środowiska. Te wszystkie solówki, uderzenia w bębny, czy dudnienie basu czują się w tej elektronice niczym ryba w wodzie i ja osobiście wiele już razy złapałem się na tym, że wnikając głębiej w te numery, pomyślałem sobie w pewnym momencie: 'to tu jest gitara?!'. Ano jest panie Przemysławie i to w całej swej okazałości! Do pełni szczęścia zabrakło mi na tej płycie jakiegoś naprawdę szalonego zabiegu. Ekipa Garma, której nazwa dwukrotnie została tu wymieniona, potrafiła zaserwować słuchaczowi nawałnicę swingowego czadu w takim "In the Red", czy 'sekcję rytmiczną' pod postacią telefonicznego sygnału w "Your Call" i to właśnie takiej szajby minimalnie na tym krążku brak.

ocena:  8/ 10

www.myspace.com/circleofanimals


www.relapse.com/


autor: Kępol



<<<---powrót