| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

WARDUST

"Marsz Potępionych"

własna produkcja zespołu (CD 2016 ) 

Krótko, dosadnie i konkretnie - taką lakoniczną frazą można by posłużyć się gwoli przybliżenia ludowi z czym, sięgnąwszy po pozycję figurującą w dyskografii WARDUST jako pierwszy duży album studyjny, będzie mieć przyjemność. A ostatnie słowo wieńczy powyższe zdanie nie bez przyczyny, bo jak WARDUST uprzednio w tańcu się nie kochał, tak i teraz na kompromisy raczej nie idzie. Za sprawą epki "Na orła część!" zespół obrał dość radykalne i ściśle sprecyzowane stanowisko w sprawie przekazu swego tekstowego, względnie otoczki, wyznaczając tym samym zwrot muzycznego wektora, zgodnie z którym prze do przodu również i dziś. Cokolwiek nienaganny od strony warsztatowo-produkcyjnej, thrashujący, melodyjny i szalenie maszynowy, w pozytywnym sensie rzeczonego, death metal tej grupy tworzy z polskojęzycznymi tekstami o militarno-patriotycznej (choć na szczęście dalekiej od neo-nacjonalizmu) wymowie całkiem efektowne połączenie. Porównałem ich kiedyś do ARCH ENEMY, lecz myślę, że większość fanów wysoce melodyjnej, precyzyjnie wykrojonej i fachowo obrobionej ekstremy poczuje podczas odsłuchu "Marszu potępionych" ciepełko w piersi. Motoryka sekcji rytmicznej żwawo pulsującej w mocno zdyscyplinowanej (przynajmniej w nagraniach studyjnych) kooperacji z takową gitarą ewokuje skojarzenia z co szybszymi numerami późnego DIMMU BORGIR, co jest dla mnie ogromnym plusem, bo grając muzykę definiowalną - w nie tak znowu daleko idącym uogólnieniu - jako melodic death metal WARDUST jest tak odległy od kopiowania goteborskich tuzów jak tylko być może i ze względu na to gromkie brawa! Materiał jaki znalazłem na "Marszu potępionych" jest znacznie ściślej sprecyzowany pod względem stylistycznym niż ten z poprzednika, gdzie było słychać jeszcze ukłony w stronę bardziej staro-szkolnego oblicza śmierć metalu. Niby to dobrze, ale natchnieni tą skonkretyzowaną wizją gdańszczanie winni moim zdaniem postarać się o bardziej wyróżniające się, zapamiętywalne kawałki, bo jakby wbrew temu, że nie zawsze grają w sposób jednostajny (dość udane wyhamowanie w utworze tytułowym) materiał troszeczkę zlewa mi się w jedną, zbitą, monolityczną, muzyczną blendę. "Młot na czarownice" uderza po całkiem trafiającej w punkt linii melodycznej, ale zdecydowanie życzyłbym tu sobie więcej epickości naprawdę przemyślanej. Super, że wnieśli szczyptę dobrze przegryzającej się z resztą świeżości, inkorporując do zamykającego ten krążek utworu "Dusza" partie niejakiej Anny Heron, choć następnym razem wartałoby upewnić się, czy śpiewająca gościnnie niewiasta przypadkiem nie fałszuje, co niestety jest olbrzymią zmorą czystych wokali w metalowym podziemiu. Padło tu trochę zarzutów z mojej strony, ale i tak nie są one w stanie pociągnąć oceny końcowej zbyt drastycznie w dół, bo WARDUST prezentuje granie wartościowe, coraz lepiej realizowane i aranżowane, a pewna dojrzałość - jak to ona - może zwyczajnie przyjść z czasem. Trzymam kciuki! 

 

ocena:  7/ 10

www.metal-archives.com/bands/Wardust/3540375185


www.facebook.com/wardustpoland/?fref=ts


www.reverbnation.com/wardust


autor: Kępol



<<<---powrót