| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

ALTAR OF BETELGEUZE

?Among the Ruins?

Transcending Obscurity Records (CD 2017) 

Niespecjalnie nastawiałem się na ten album, bo co może powiedzieć określenie wydawcy, że ci Finowie grają ‘stoner/death metal’? Dla mnie to taki sam potworek znaczeniowy, jak ‘black/punk’. Do tego mieszkańcy Krainy Tysiąca Jezior to naród specyficzny, fascynujący, ale przy tym leniwy na swój sposób i mało wnoszący do muzycznego świata poza kilkoma gatunkami. Nazwę tę przyjęli mało mówiącą masom, choć powinno się wiedzieć, że Betelgeuze to najjaśniejsza gwiazda największego na naszym firmamencie gwiazdozbioru Oriona, który jest najlepiej widoczny na naszym niebie latem. Ażeby przybliżyć fenomen ALTAR OF BETELGEUZE, należy się cofnąć w czasie do okresu, gdy krótkotrwale wiele fińskich kapel po death metalowym okresie przeistoczyło się muzycznie w dziwolągi (w owym czasie) będące pod wpływem amerykańskiej szkoły pierwszej fali stonera. Ktokolwiek pamięta, co się stało z CONVULSE czy XYSMA, ten wie, że wtedy te pomysły nie były ich sprzymierzeńcem i grupy te wkrótce potem zaginęły. Teraz, gdy eklektyzm jest na porządku dziennym, „Among the Ruins” brzmi inaczej. Lepiej, ciekawiej i bardziej atrakcyjnie, ale to głównie dzięki temu, ze mamy nieco inne, bardziej otwarte na wszystko czasy, a i Matias Nastolin, Olli "Otu" Suurmunne, Juho Kareoja i Aleksi Olkkola podeszli do tego naprawdę dojrzale. Od drugiego na płycie „Sledge of Stones” przestaje się zwracać uwagę na to, że to może być płyta w przeważającej ilości stoner’owa, doom’owa lub death metalowa, a to za sprawą tego, że na fundamencie post-sabbathowskich riffów i fińskiej melodyki pojawia się emocjonalny, grunge’owy wręcz wokal Suurmunne’a. „No Return” jeszcze bardziej wgłębia się w ten klimat i wnikając w pewne kwestie z racji swojego maniactwa muzycznego, wyczuwam tutaj zarówno wpływy ALICE IN CHAINS, SOUNDGARDEN, NEVERMORE, CANDLEMASS i wczesnego AMORPHIS. Z kolei „Absence of Light” nie powstałby bez “God Is Dead?” BLACK SABBATH i to jest kolejny przykład, że mamy takie czasy, jakie mamy. Nie rewolucyjne, ale ciekawe jak cholera. Dla nastolatka niezwykłe, bo będzie z pewnością czekał na kolejne dekady, dla starucha po czterdziestce czy pięćdziesiątce potwierdzające, że tego, czego się słuchało od młodości oddziałuje na obecne czasy, a to nie ostatnia tego typu ‘akcja’.
 

ocena:  7,5/ 10

www.facebook.com/aobofficial


altarofbetelgeuze.bandcamp.com


tometal.com


autor: Diovis



<<<---powrót