| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

ASHENSPIRE

"Speak Not of the Laudanum Quandary"

Code666 (CD 2017) 

Skłonna do promowania rzeczy nieszablonowych i przez to pewnie niedostępna (ha, sarkazm!) dla wielu włoska firma Code666 naprawdę potrafi zaskakiwać doborem swoich kolejnych wydawnictw. Z jednej strony ich założenia płyną torem równoległym wobec zmian na scenie metalowej, a z drugiej wytyczają nowe ścieżki dzięki dość nowatorskim i oryginalnym zespołom, które dla nich nagrywają. Pochodzący ze szkockiego Glasgow muzycy ASHENSPIRE to też ambitny skład, który ciężko pracował nad swoim debiutem „Speak Not of the Laudanum Quandary” przez trzy pierwsze lata swojej działalności. Czy trud się opłacił? W dużym stopniu tak. Ktoś ich docenił wydając ten materiał, a pierwsze recenzje w tych rzeczywiście szukających Muzyki, a nie obowiązujących trendów portalach są zdecydowanie pochlebne. To album do słuchania i zdecydowanie dla osób otwartych na różne stylistyki. Osadzony w imperialistyczno - monarchistycznej, lekko ‘tragic & humorous’  i ‘fictional historical’ konwencji tekstów, a muzycznie oferujący coś więcej niż tylko metal w takim czy innym ujęciu. Czujne ucho odnajdzie tutaj pewne podobieństwa do tak różnych konwencji, że trudno to zebrać w jednym zdaniu, co tylko świadczy, że Szkoci mają ambicje do zapełnienia własnej niszy własnymi pomysłami na zespół. Bogate aranżacje, rytmiczna gmatwanina, płynne przechodzenie z gatunku do gatunku i od jednego stylu do drugiego, odpowiednia dramaturgia, równoprawne wykorzystywanie skrzypiec obok gitar, basu i perkusji, teatralne wokalizy i wyłożenie wszystkich kart na ławę to metoda, jaką stosuje ASHENSPIRE od pierwszego „Restless Giants” do ostatniego, tytułowego. Wśród romantycznie rozegranych fragmentów z pianinem i wzmiankowanymi skrzypcami, a które nawiązują do muzyki kameralistycznej znaleźć można nawiązania do późnego EMPEROR, ARCTURUS, VED BUENS ENDE, NE OBLIVISCARIS, PENSEES NOCTURNES, BAL-SAGOTH i VULTURE INDUSTRIES, a nawet odległe echa DEVIL DOLL (głównie dzięki wokalom), co jeszcze bardziej gmatwa ogólny obraz całości. To świadczy jednak wyłącznie o dużym osłuchaniu mózgu zespołu, perkusisty i głównego wokalisty Alasdaira Dunna oraz basisty Petri Simonena, gitarzysty Frasera Gordona i skrzypka, a zarazem perkusjonisty Jamesa Johnsona, a także o ich dużych umiejętnościach i nade wszystko olbrzymiej wrażliwości czy wyobraźni, bowiem każdy z utworów przynosi tak wiele emocji i zmian nastroju, a jednocześnie stanowi pewną zamkniętą całość. To może nie jest album koncepcyjny, ale generalnie lepiej słucha się go od początku do końca niż na wyrywki. Tak sobie nawet myślałem, że Alasdair Dunn nie miałby nic przeciw temu, aby wokalnie wspomógł go choć w kilku utworach (np. w „Mariner’s Perdition Lighthouse”, „Grievous Bodily Harmonies” i „Fever Sheds”) Garm z ARCTURUS, a wtedy o tym albumie mówiłby już cały metalowy (i nie tylko) świat. Ale z drugiej strony dobrze, że w sumie debiutanci starają się wszystko robić samemu i pokazać, że można również tak, a nie wspierając się innymi, bardziej znanymi. Pewnie nie przełoży się to (jak i sama niełatwa w odbiorze płyta) na sukces zbliżony do ich krajanów z COCTEAU TWINS, SIMPLE MINDS czy FRANZ FERDINAND, ale dla mnie osobiście to bardzo dobrze, że w konsumpcyjnym świecie czasem ważniejszy jest artyzm niż łatwa, ale najczęściej krótkotrwała komercha.
 

ocena:  8,5/ 10

www.facebook.com/ashenspire


www.code666.net


autor: Diovis



<<<---powrót