| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

AZARATH

?In Extremis?

Agonia Records (CD 2017) 

Znam parę takich osób, które kręciły nosem na poprzedni materiał AZARATH - „Blasphemers’ Malediction” z 2011 roku, że mało przypomina te wczesne, totalnie ekstremalne i urywające jaja tuż przy szyi materiały i że w ogóle ta kapela powoli się kończy. De gustibus fucking non disputandum, ale fakt jest faktem, że era dominacji polskiego death metalu zdawała się wówczas kończyć i AZARATH też cośkolwiek dostał zadyszki. Mówiło się o tym, że Inferno daje z siebie 150 procent w BEHEMOTH, zajmuje się ponadto rodziną i nie ma ochoty na skoki na bok, a brak Bruna też był kojarzony ze słabszą formą tej kapeli. Poniekąd to racja, ponieważ ja mam cholerny sentyment do tego drugiego gościa, bo niejedną ‘żołądkówkę’ razem opracowaliśmy w sławetnych czasach i szkoda, że ten kontakt się w pewnym momencie nie wiadomo dlaczego urwał, ale tak sobie myślę, że jeśli prawdą jest, iż nowe utwory Inferno przyszykował w krótkim czasie i prawie że na kolanie, to życzę sobie i wszystkim maniakom polskiego metalu, aby ten mistrzu miał takie ataki weny, bo „In Extremis” poraża znowu tą świeżością, intensywnością i dalej słychać, że mocno macza tutaj swoje palce Bart, który ukochał sobie IMMOLATION i chwała mu za to! Pójdę nawet dalej w swoich rozważaniach i napiszę, że ten album jest najbliższy dokonaniom nieodżałowanego DAMNATION, z którego przecież Bart się wywodzi i to z tego zespołu wyłonił się lat temu bez mała dwadzieścia AZARATH. Bo nikt mi nie powie, że takie „The Triumph of Ascending Majesty”, „The Slain God” czy (wpiszcie tu swojego faworyta) nie przypominają w dużym stopniu choćby niesamowitego „Rebel Souls”?!... Może więc w końcu ukróci to te wszystkie marudzenia kiedy w końcu powróci ‘Potępienie’, bo o ile swego czasu wszystko się rozbijało się o pewne umowy prawne, to od czasu, gdy pewien Tomasz przeszedł na drugą stronę i ‘świeć Panie nad jego duszą’, szansa na powrót tej ekipy stała się bardziej realna, ale teraz zapytam: po co?! Tu mamy dojrzalsze oblicze DAMNATION, do tego wzbogacone o doświadczenie muzyków i przefiltrowane przez typowo Azarathowską jazdę. Nikt tutaj nie bawi się w odcinanie kuponów z przeszłości i nawet Niemcy w końcu docenili, że na wschód od ich landów jest taka kapela, którą warto zaprosić na koncerty na ich festach, bo rozpierduchę ‘na żywo’ zrobią konkretną, a muza jakością przebija całe mnóstwo tak zwanych ‘miszczów’. Swoje zrobili też na „In Extremis” Necrosodom na wokalach (teraz już eks-frontman) z ANIMA DAMNATA i DEUS MORTEM oraz Peter (ex-LOST SOUL) na basie, choć uwaga skupia się na dwóch pozostałych osobnikach i wcale się nie dziwię. Nergal już chyba nie wścieka się, że Inferno nagrywa ‘bębny życia’ w AZARATH, a ja odczuwam dumę, że byłem obecny przy tym, jak do Pagan Records przyszły z tłoczni dyski „Infernal Blasting” i mogłem podziałać przy promocji tego materiału. Lat trochę minęło, a ten zespół nadal wzbudza we mnie tak samo intensywnie pozytywne odczucia i właśnie wydał jedną ze swoich najlepszych płyt w historii i jak dotąd najlepszy death metalowy krążek 2017 roku. A w chwili gdy piszę te słowa, mamy już za sobą połowę tego roku. Nic dodać, nic ująć. Słuchać i machać głową dla Szatana!
 

ocena:  9,5/ 10

www.facebook.com/AzarathBand


www.azarath.pl


www.agoniarecords.com


autor: Diovis



<<<---powrót