| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

BLINDEAD

?Ascension?

Mystic Production (CD 2016) 

O tym, że BLINDEAD się zmienia i że nie jest już tylko polskim odpowiednikiem NEUROSIS i CULT OF LUNA, wiadomo było przy okazji albumu „Absence”. Potem odszedł od zespołu szalony koncertowo i prywatnie wokalista Patryk Zwoliński (oj, pamiętam ich gig w Toruniu w 2006 roku haha!), a mało kojarzony przez wielu Piotr Pieza miał zadanie ciężkie, choć z drugiej strony miał odmienić jeszcze bardziej trójmiejską kapelę, która przecież przeszła już nie jedną, a co najmniej dwie ewolucje stylistyczne. Nie każdy pamięta, że z początku był to taki sobie zespół grający bardziej stonerowo i znany dzięki temu, że w jego składzie zebrało się kilku doświadczonych muzyków, a dopiero potem, gdy zaczął zmieniać się muzycznie, przyklejono im łatkę ‘krajowych protoplastów post-metalu/sludge’. Nie mam niczego przeciwko zmianom, zwłaszcza kosmetycznym (drastyczne, radykalne udają się niezwykle rzadko), ale nie jestem jedynym, który odłożyłby kolejne płyty BLINDEAD na boczny tor, bo sami nigdzie już się nie pchają i w powodzi różnych wydawnictw odpadają od ścisłej krajowej czołówki od czasu wspomnianego „Absence”. Prawda jest jednak taka, że BLINDEAD nie odeszło aż tak bardzo od wcześniejszego toru i nie uprzyjemniło aż tak bardzo swojej muzy, by teraz trafiała do szerokich mas. Mniej w tym wszystkim typowego post-metalu, mniej brudu i agresji, ale za to pozostały ten transowy mrok, klimatyczne spojrzenie na metal i doszło do tego większe otwarcie na nie tak oczywiste strony rocka. Chyba nie tylko ja mam wrażenie, że ten band jest teraz trochę jak kuzyn COCHISE. Może mniej w tym piosenkowości, a więcej gry nastrojami, ale podobieństwa pewne jednak są. I tu, i tu jest mocny, dobry wokal, wchodzenie w mroczniejszą stronę realności i nasycanie poszczególnych kawałków bogatymi aranżami. Na „Ascension” jest zarówno bardziej klimatycznie i prawie że szamańsko (początek płyty - kawałek „Hearts”), jak i bardziej zadziornie, a przy tym muzycy bawią się elektroniką niczym FILTER czy najbardziej rockowy NINE INCH NAILZ („Hunt”), noise rockowo i trochę przebojowo („Horns”), bardziej melancholijnie i jakby nieco filmowo („Wastelands”), dramatycznie i stopniując spokój oraz raptowne eksplozje emocji („Pale”), mrocznie, dziwacznie i ponuro („Fall”), a także typowo w stylu BLINDEAD ze sporą dozą elektroniki i post-rockowej przestrzenności („Gone”). Czasem - nie wiedzieć zresztą czemu - upodabniają się do nieco starszego oblicza RIVERSIDE, czego dowodem są obszerne fragmenty „Ascend”. Nie jest to więc gorszy BLINDEAD, ale na pewno ciut inny i bardziej otwarty na odmienne niż w przeszłości wpływy.
 

ocena:  7,5/ 10

www.facebook.com/blindeadofficial


blindead.bandcamp.com


www.mystic.pl


autor: Diovis



<<<---powrót