| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

DISPERSE

?Foreword?

Season Of Mist Records (CD 2017) 

Jakoś tak się dzieje, że parę polskich kapel zdobyło szacunek swoją muzą poza granicami naszego kraju, a u nas wydają się być pomijane i niedoceniane. Tyczy się to w szczególności grup z tak zwanego progresywnego świata. Nie przytaczam tu oczywiście nazwy RIVERSIDE, bo oni są fenomenem łączącym w sobie popularność i w Polsce i we wszelkich zakątkach naszej planety, ale cisną mi się na usta w tej chwili nazwy VOTUM i DISPERSE. Ci drudzy wylądowali jako pierwsza polska kapela w rosterze francuskiej Season Of Mist Records i radzą sobie tam nadzwyczaj dobrze. Sporo koncertują w Europie i na Wyspach Brytyjskich (tam w dużej mierze mieści się w tej chwili główna baza muzyków DISPERSE), promocja idzie od paru miesięcy mocno i do szczęścia przydałaby im się teraz trasa w roli suportu jakiegoś uznanego zespołu, bo na razie grywają trasy z równymi sobie grupami, które mają potencjał, ale jeszcze nie osiągnęły niczego wybitnego. „Foreword” jest pierwszą od prawie czterech lat płytą oryginalnie pochodzącej z Przeworska formacji, a tamto wydawnictwo, „Living Mirrors” z 2013 roku, było naprawdę obiecujące i dla fanów progresywnego metalu jest to nadal pozycja obowiązkowa. Co więc można rzec przy okazji jeszcze bardziej progresywnego w swojej progresywności albumu „Foreword”? Pierwsze, co zwróciło moją uwagę, to fakt, że DISPERSE jeszcze bardziej skręcił w stronę przestrzennie brzmiącego fusionowego grania kojarzącego się między innymi z CYNIC, a nawet rzekłbym, że momentami ujazzowił się dość mocno i brzmi jak rockowo - metalowa wersja (sic!) Pata Metheny’ego). Czasem słychać też swoisty mariaż prog-rocka z world music (vide „Sleeping Ivy”). Progresywność nie polega więc tutaj tylko na łamańcach rytmicznych, popisach solowych poszczególnych muzyków i podrabianiu gwiazd takiej stylistyki, ale na dość skutecznych poszukiwaniach własnej tożsamości. Owszem, nie brakuje tutaj wirtuozerskich partii gitarowych, intrygujących przeskoków klimatycznych i diabelnie połamanej czasami gry perkusisty (Mike Malyan jest znakomity!), ale przede wszystkim dopieszczono same utwory, ich aranże i zgrabnie wszystko połączono ze sobą, a do tego kawałki - mimo że niekomercyjne same w sobie - mają swoiste piękno i są cholernie chwytliwe. Tu znowu ‘kłania’ się CYNIC ze swoim stylem fusion i wszystkimi tymi specyficznymi detalami, ale powtarzam, że to jednak dwa odrębne byty, choć wskazówka dla niektórych jest to niewątpliwa. Ważne jest to, że każdy z kawałków jest pierwszoklaśny i stanowi o mocnej całości, a oprócz perkusisty na pochwałę zasługują wszyscy pozostali. Ech, te gitarowe flażolety i wszelkie elektroniczno - strunowe ozdobniki!... Na chwilę obecną wyróżniłbym z tego materiału „Stay” jako świetnego otwieracza płyty, urokliwe „Bubbles”, ambitne i bogate w przeróżne brzmienia „Sleeping Ivy” i poszukujące „Does It Matter How Far”. Jestem z Was dumny! Wszystkiego najlepszego, panowie! 
 

ocena:  9/ 10

www.facebook.com/disperseofficial


www.season-of-mist.com


autor: Diovis



<<<---powrót