| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

DYNFARI

?The Four Doors of the Mind?

Code666 (CD 2017) 

Przy pierwszym przesłuchaniu miałem wrażenie, że DYNFARI złagodniało i stało się ot kolejnym post-rockowym zespołem z Islandii. Nie wiem, może to nie był ten właściwy dzień na odsłuch trzeciego albumu tej formacji, ale stało się tak, że któregoś razu zatęskniłem wręcz za chwilą, by po ciężkim dniu czy też może nocce posłuchać „The Four Doors of the Mind”, bo na tym materiale - tak jak pierwszym, również koncepcyjnym - świetnie zbalansowane są ze sobą fragmenty akustyczne i elektryczne, melancholię i chłód równoważą emocjonalność i momenty bardziej agresywne, co słychać już w pierwszym właściwym numerze na płycie „1st Door: Sleep”, gdzie można odczuć jak bardzo na DYNFARI wpłynęły wcześniejsza ANATHEMA czy OPETH, lecz wciąż słyszalne są też wpływy tego klimatycznego, bliskiego nam Słowianom black metalu. Czyż podobnych rozwiązań nie stosowały ongiś SACRILEGIUM czy HEFEYSTOS na swoich „jedynkach”? To takie luźne skojarzenia, ale powiadam Wam, że coś jest na rzeczy. Kolejny numer, „Sorgarefni segi eg þér”, zaczyna się wściekle black metalowo, ale za chwilę Jóhann Örn, Jón Emil, Hjálmar i Bragi zwalniają i czarują niezwykłą, już bardziej post-rockową melodyką i przestrzennymi pasażami. Słychać, że kolesie z płyty na płytę zgrywają się ze sobą coraz lepiej i wszystko współgra ze sobą prześwietnie. Można mieć pewne zastrzeżenia do czystych wokali, które są specyficzne i jakby niedbałe, niedopracowane, jednak muzycznie jest gites. W końcówce gitara ćwierka po prostu cudnie, a całość kończą akustyki z pomrukującym również bezprądowo basem. Muzycy płynnie przechodzą w lekko naznaczony zimną falą i deklamacją „2nd Door: Forgetting”, który ma swoją niezbyt skomplikowaną, acz ciekawą dramaturgią. „Sorg” to urokliwa, akustyczna miniatura, gdzieś tam przypominająca o dziwo włoską ATARAXIĘ, ale i ziomków z ARSTIDIR LIFSINS. Tu także pojawiają się mówione partie i przy tej okazji warto wspomnieć, że tekstowy koncept opiera się na tekstach pisarza fantasy Patricka Rothfussa i mającej już około 100 lat poezji islandzkiego egzystencjalisty Jóhanna Sigurjónssona, a o pomyśle na takie specyficzne połączenie epok radzę poczytać w necie, bo nieczęsto się zdarza, aby dwudziestoparolatkowie sięgali po tak poważne w sumie tematy. A dalej na płycie mamy zaczynający się trochę floydowsko „3rd Door: Madness” i trochę popadający w powtarzalność, przekornie opowiadający o spokoju śmierci, bardziej instrumentalnym „4th Door: Death”. Summa summarum DYNFARI faktycznie uspokoiło się na tym materiale i odbiegło od black metalowego żywiołu, zwłaszcza w drugiej jego części, ale jednocześnie nie można stwierdzić, aby przy okazji pogrążyło się w czeluściach nurtu ‘post’. Operowanie klimatem opanowali niezgorzej od ich mistrzów, a na przykład w krótkim „Bikarinn” zaskakują brzmieniem akordeonu. Za oknem pochmurno i gdyby nie świadomość, że po krótkim wypoczynku czas znowu do pracy, to mimo wszystko chciałbym pozostać z tym klimatem „The Four Doors of the Mind” na nieco dłużej.
 

ocena:  8,5/ 10

www.facebook.com/dynfari


dynfari.bandcamp.com


www.code666.net


autor: Diovis



<<<---powrót