| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

EMPTINESS

?Not For Music?

Season Of Mist Records (CD 2017) 

Jeśli ktoś miał styczność z tą belgijską formacją gdzieś tak w okolicy ich albumu „Oblivion” (a ja na ten przykład miałem) i teraz włączy sobie „Not For Music”, to może przeżyć swoisty szok. EMPTINESS już na poprzednich dwóch albumach pozwalało sobie na pewne eksperymenty z elektroniką, ale kto by się spodziewał, że na nowym krążku ewoluują z death/black metalu czy zindustrializowanego death metalu do czegoś tak odmiennego. To już w ich przypadku nie ewolucja, a raczej rewolucja. Do produkcji materiału zaangażowali samego Jeordie’go White’a aka Twiggy Ramirez (m.in. (MARILYN MANSON, A PERFECT CIRCLE), co też jest czymś bardzo rzadko spotykanym (casus ABORYM tylko to potwierdza), a to przełożyło się na całość, która z ekstremalnym metalem ma już nie za wiele wspólnego. Zaryzykowali bardzo, bowiem „Not For Music” jest cholernie prowokacyjny już z założenia, nie mówiąc już o samym wykonawstwie. Belgowie praktycznie wyzbyli się jakichkolwiek wpływów death metalu, a jeśli już używać tutaj terminu ‘post-black metal’, to jest on potraktowany podobnie jak na najbardziej odważnych płytach BLUT AUS NORD czy wspomnianego ABORYM. Niepokojąca aura otaczająca te odhumanizowane utwory (wokal będzie trudno odtworzyć w takiej postaci ‘na żywo’) przypomina w dużym stopniu parę industrialnych kapel, ale muzycznie trudno tutaj o znalezienie jakichkolwiek podobieństw, bo tutaj zderzają się ze sobą te najdziwniejsze aspekty spod znaku ‘post’ i czy użyjemy słów-kluczy ‘post-punk’, ‘post-rock’ czy ‘post-black’, to ja mam cały czas wrażenie, że słowa te w tym konkretnym przypadku cholernie chybiają. Bardziej oddaje to ta zupełnie ‘odczapiona’ okładka ilustrująca stan gdzieś między wymiarami, ale na pewno nie umiejscowiona w naszej rzeczywistości. Tu wszystko bazuje na dysonansach i niech nie zwiodą Was te pozornie spokojne, prawie że akustyczne partie gitar, bo i w nich kryje się niezła zagwozdka. Niby dają tę ‘przestrzeń’ i mają w sobie kojącą siłę post-rocka, ale z drugiej strony nie tak dawno słuchałem takiego dziwadła pod szyldem AELTER i tam też to skutecznie wybija z głowy spokojne chwile po ciężkim dniu, a jednocześnie przyciąga niczym potężny magnes swoim z lekka chaotycznym transem, co już samo w sobie jest czymś jak paradoks. Wielki paradoks. Obawiam się o EMPTINESS, ale za odwagę należy im się niewątpliwie wyróżnienie.   
 

ocena:  7,5/ 10

www.emptiness.be


www.facebook.com/Emptiness.be


www.season-of-mist.com


autor: Diovis



<<<---powrót