| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

INDICA

"A Way Away"

Nuclear Blast Records (CD 2010) 

W końcu płyta, na którą czekałem od dłuższego czasu. Marzenie każdego recenzenta, wystarczy przesłuchać jeden raz i wszystko jasne. Może poza jednym - co do Astarotha skłoniło Nuclear Blast do wdepnięcia w coś tak niesamowitego jak INDICA - nie mam pojęcia. Oczywiście nie piszę o oczywistym aspekcie komercyjnym, czyli zyskaniu nabywców płyt, którzy zamiast lizaka atakiem płaczu w sklepie wymuszą na rodzicach nabycie tej płyty. Z drugiej strony ekipa z Finlandii powinna dobrze się sprawdzić na wspólnej trasie z DIMMU BORGIR (sens tego zdania pozostawiam każdemu do wolnej interpretacji ). Ponieważ pisanie tej recenzji zmusiło mnie niejako do znalezienia większej ilości informacji o tym girlbandzie, oficjalna strona zespołu stała się celem pierwszego ataku. Nie wiedziałem, że to szósta płyta. Tym samym recka będzie jeszcze ostrzejsza, he,he,he. Poza tym, to jedyna oficjalna strona zespołu jaką znam, na której zamiast wspólnej biografii przedstawione są skrócone życiorysy każdego z członków (tu członków wszak brak). Wygląda to bardziej na ogłoszenia typu ?poznam miłego pana?, a dołączone prezentacje video już dosłownie zwaliły mnie z fotela :?Jestem Laura. Gram na perkusji w Indica.?. Koniec prezentacji i tak po kolei każda z dziewczyn. Fotkę a la ?Desperate Housewifes 20 lat wcześniej? pomijam. INDICA od razu skojarzyła mi się z TOKIO HOTEL. To porównanie niemal automatyczne, zresztą sama muzyka skierowana jest raczej do podobnej grupy wiekowej, jedynie przeciwnej płci. Dlaczego skojarzenie nie poszło w innym kierunku, np. starego dobrego DRAIN? To już niestety zasługa mdłej, słodkiej muzyki. Rozumiem, ze dziewczyny mają jakiś talent, ponieważ gra na każdym instrumencie chociaż w minimalnym procencie takowego wymaga. Tu jednak przesłodzona komercja jest wszystkim, co zdecydowanie mnie osobiście skutecznie zniechęca do kupienia tej płyty. Otwierający ?Islands of Lights? może nie byłby taki zły i mydlany, gdyby wstawek niemal czysto wziętych z NIGHTWISH nie poprzeplatano nudnym, do znudzenia płytkim w swej melodyjności refrenem. Kolejny kawałek zapowiada klimat w rejonach LACRIMOSA, co nie trwa jednak długo i ponownie mamy do czynienia z prawie popowym goth/rockiem, już sam nie wiem jak tą muzykę określić. Tak to mniej więcej wygląda przez 10 utworów. Raz minimalnie szybciej, raz wolniej, zawsze jednak ze słodkim, przewidywalnym i sprawdzającym się zdecydowanie na każdej dyskotece refrenem. Jedno nie ulega wątpliwości. W swym słodkawym na wskroś charakterze jest to muzyka jak najbardziej przemyślana. Aranżacje są dobre, partie wokali i barwa głosu też. ALE wszystko to jest ok., jeśli sukces komercyjny za wszelką cenę jest głównym wyznacznikiem tworzenia muzyki. Moim zdaniem takie zabiegi ewidentnie odbierają muzyce duszę, nie zapominajmy bowiem, że muzyka INDICA teoretycznie skierowana jest do osób na co dzień słuchających kapel pokroju wspomniana LACRIMOSA, NIGHTWISH czy THE 69 EYES. Moim zdaniem nie ma na tej płycie niczego nad czym warto dłużej się zatrzymać, natomiast sam fakt, że ta recenzja ma znaleźć się w serwisie Mroczna Strefa jest swego rodzaju żartem. Ale jak pisałem na wstępie, długo czekałem na płytę, nad którą nie warto i nie trzeba się zastanawiać pisząc recenzję.

ocena:  1/ 10

www.myspace.com/theindicaband


www.indica-music.com


www.nuclearblast.de


autor: "13"



<<<---powrót