| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

ROZAMOV

“This Mortal Road”

Battleground Records & Dullest Records (CD 2017) 

Telewizyjny redaktor - celebryta Max Kolonko zawsze z taką emfazą mówił na końcu swojej relacji to swoje "Boston, Massachusetts", a to z tego właśnie miasta na Wschodnim Wybrzeżu Stanów pochodzi ROZAMOV. Nie chcę się już powtarzać, ale Amerykanie mają w genach to poczucie swojego wielkiego ego i uważają, że takie, a nie inne dźwięki to doom metal, a dla mnie to taka trochę wypaczona sprawa, bo tam kapele z tego kręgu można policzyć na palcach obu rąk (ewentualnie, dodatkowo także nóg), a cała reszta to jacyś 'upaleni' sludge'owcy czy stonerowcy kombinujący w tych swoich poszukiwaniach gdzieś w pobliżu doom'u. Niech im jednak będzie - ROZAMOV bardziej niż wielu innych stara się zachowywać równowagę między klasycznie pojmowanymi smutami, ciężarem i specyficzną melodyką. Robi to jednak jeszcze zanadto schematycznie, chwilami wręcz topornie i nie wzbudzając większych emocji. Brakuje w tych kawałkach większej swady, odwagi i chyba też umiejętności, by pójść dalej w swoich poszukiwaniach. Długie, oscylujące między siedmioma a ponad jedenastoma minutami numery toczą się sobie a muzom i ukazują zespół w stadium rozkroku gdzieś między europejsko pojmowanym classic doom metalem z nie zawsze tak naprawdę czystym śpiewem oraz post-Candlemassowskim podejściem do tematu i post-metalowym rzeźbieniem wywodzącym się gdzieś z okolic NEUROSIS czy YOB. Chwilami aż strach, że uszkodzą sobie pachwinę ;-). Gdyby nie pewien wewnętrzny obowiązek, by - skoro już przysłano mi ten materiał - opisać go, to przeszedłbym obok niego jako słuchacz obojętnie. Ani to "This Mortal Road" wybitnie słabe, ani nie ma się ochoty do tego wracać...
 

ocena:  5/ 10

rozamov.bandcamp.com


www.facebook.com/Rozamov


www.facebook.com/battlegroundrecords


www.facebook.com/DullestRecords


autor: Diovis



<<<---powrót