| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

THE GREAT OLD ONES - EOD

“A Tale of Dark Legacy”

Season Of Mist Records (CD 2017) 

Nie ukrywam, że ze sporą ciekawością oczekiwałem na nowy album THE GREAT OLD ONES.  Zmiana wydawcy z LADLO Productions na większą Season Of Mist Records to już tylko drugorzędny detal. Mistyczna wręcz formacja, maniakalnie zapatrzona w twórczość H. P. Lovecrafta i propagująca jego ideologię’ uznała to pewnie za kosmetyczną zmianę i możliwość dotarcia z nawiedzonymi dźwiękami szerzej niż dotychczas. Muzycznie, tekstowo i klimatycznie „EOD - A Tale of Dark Legacy” podąża zbliżoną drogą, co poprzednik zatytułowany „Tekeli-Li” i straszy nawiedzoną aurą Lovecraftowskich opowieści. Obłąkańcze dźwięki równoważą tak jak zwykle w przypadku tych Francuzów melodyczne pasaże, a wszystko to jest swoistym soundtrackiem grozy, szaleństwa, przerażenia i namacalnego wręcz obcowania ze Złem. Po krótkim, jakby zagranym przez Ericha Zanna (odsyłam do opowiadania „The Music of Eric Zann” H. P. Lovecrafta) wstępie „Searching For R. Olmstead” następuje istna nawałnica w postaci ponad 9-minutowego „The Shadows Over Innsmouth”, gdzie z wolna pojawia się trochę wolniejsze, ale nie mniej gęste granie w black metalowej manierze. Właśnie w black’owej, a nie jak niektórzy się spodziewali - totalnie zakręconej i post-black’owej. Oczywiście pewne rozwiązania sięgają do skarbnicy post-metalowej czy chwilami nawet progresywu, ale najważniejsze jest to nieuchronne poczucie, że coś nadciąga, coś wysyła groźbę i to w tej dramaturgii utworu można wyczuć prawie że namacalnie. Podobnie jest w około połowę krótszym i wzbogaconym chóralnymi zaśpiewami „When the Stars Align”, a w „The Ritual” - wśród zagęszczonych i rozpędzonych dźwięków - znajduje się miejsce na akustyczne momenty. Po deklamowanym niskim głosem przerywniku „Wanderings” pojawia się agresywny, acz przy tym zmieniający dość często tempo i okraszony świetnym, gitarowym solo (momentami w jazzującej formule) „In Screams And Flames”, a na koniec prawie 11-minutowe opus magnum tego albumu, czyli potężnie brzmiące, monumentalne „Mare Infinitum”. Zaczyna się od wiolonczelowego, nasyconego smutkiem motywu, ale z czasem eksplodują feerią dźwięków gitary, pulsuje bas, bębny nie nabijają tylko i wyłącznie jednego rytmu, a w końcówce dołączają do tego chóry i post-metalowa, melodyczna ściana tonów, które emocjami przebijają większość symfo-black metalowych wynalazków z bliższej czy dalszej przeszłości. To jest kompozycja, na którą warto czekać, a jednocześnie po drodze mamy dużo świetnych i prześwietnych dźwięków. Kolejna arcyciekawa pozycja neo-black metalu!
 

ocena:  9/ 10

www.thegreatoldonesband.com


www.facebook.com/thegreatoldones


www.season-of-mist.com


autor: Diovis



<<<---powrót