| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

WILDERNESSKING

“And the Night Swept Us Away / The Devil Within”

LADLO Productions (LP 2016) 

Czy jest zaszczytem spoglądanie na winylowe wydanie płyty dla kogoś, kto lat temu, kuźwa, trzydzieści parę, biegał do KMPiKu (Klub Międzynarodowej Prasy i Książki) w celu zakupu byle badziewia lub rzeczywiście wartościowych pozycji owego czasu, bo nie miał alternatywy w postaci kaset, CD, mp3 czy innego formatu? Odpowiem tak: to zawsze przyjemność wziąć w łapska duży format winyla, zajrzeć do środka, zobaczyć czarny czy inny kolorystycznie kawałek plastiku i odpalić go na sprzęcie (nawet jeśli nie ma się swojego, to u kogoś). Nigdy nie byłem maniakiem analogu, ale wolę go tysiąckrotnie niż pieprzone i rozpowszechnione empetrójki czy inne wynalazki ery internetu czy smartfonów. Inne jest brzmienie i lepsza jakość, jeśli ktoś by nie wiedział. Nawet tak nie genialny i nie wyróżniający się jakoś stanowczo zespół, jak WILDERNESSKING ma z winyla sound taki, że zapiera dech w piersiach i jeśli te ich wczesne kawałki były nagrywane w systemie skierowanym głównie na inny nośnik, to w wersji ‘czarnopłytowej’ są świetną przygodą. Pochodzący z Republiki Południowej Afryki band ostatnimi czasy z dużym powodzeniem konkuruje z przykładowo formacjami łączącymi różne dźwięki w post-black metalową magmę, a najlepszym na to przykładem jest ostatni album tego zespołu pt. “Mystical Future”. Tymczasem LADLO Productions wydało na winylu nieco wcześniejsze nagrania: jedynie cyfrowo dostępną dotąd epkę „The Devil Within” z 2014 roku oraz bardzo limitowany mini-album „And the Night Swept Us Away” z 2012 roku. Ten drugi materiał otwiera całość instrumentalną introdukcją, po której WILDERNESSKING kosi równo swoim zaciekłym black metalem z post-metalową melodyką i dopiero „Morning” daje sporo oddechu swoimi akustycznymi brzmieniami. Z kolei nowszy chronologicznie stuff w postaci „The Devil Within” jest bardziej spokrewniony z post-black metalem, co daje więcej przestrzenności i wręcz shoegazowych chwilami wpływów. Zwłaszcza dziesięciominutowy, epicki numer tytułowy to dobrze zbudowana feeria bogatych partii gitary i niezłej sekcji rytmicznej. To zdecydowanie pozycja nie tylko dla winyl-maniaków.
 

ocena:  7/ 10

www.wildernessking.com


www.facebook.com/wildernessking


wildernessking.bandcamp.com


www.lesacteursdelombre.net/productions 


autor: Diovis



<<<---powrót