| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

WORM OUROBOROS

“What Graceless Dawn”

Profound Lore Records (CD 2016) 

WORM OUROBOROS przypasuje w pierwszej kolejności tym, co pamiętają lub poznali fenomen angielskiej firmy 4AD, która objawiła światu takich artystów, jak DEAD CAN DANCE, COCTEAU TWINS czy WOLFGANG PRESS, a także przedsięwzięcie pod tytułem THIS MORTAL COIL. Jeśli takie osoby gustują dodatkowo w onirycznych, melancholijnych dźwiękach umiejscowionych gdzieś między dark/gothic rockiem, dark wave, cold wave, neoclassical music, szeroko pojętym doom’em i awangardą, to trzeci album tej formacji spełni wiele ich oczekiwań. W składzie WORM OUROBOROS znajdujemy basistkę i wokalistkę Lorraine Rath (ex-THE GAULT, AMBER ASYLUM), gitarzystkę i wokalistkę Jessicę Way (BARREN HARVEST) oraz perkusistę Aesopa Dekkera (VHOL, ex-AGALLOCH, LUDIBRA. To po części wyjaśnia muzyczne cele tej grupy, która nie stawia ani na dosadność, ani na przesadną dziwaczność, lecz przede wszystkim na specyficzną atmosferę i eteryczne, jakby powstające w alchemicznym tyglu dźwięki. Przez dużą część ta płyta zdaje się podążać drogą, jaka dla wielu będzie tylko plumkaniem na gitarach, delikatnym mieszaniem basu i perkusji oraz quasi-operowymi, a czasem onirycznymi wokalami. Czymś na kształt zdecydowanie bardziej gitarowego AUTUMN TEARS czy DARK SANCTUARY. Tylko momentami ożywiają to bliższe occult czy doom rockowej konwencji sekwencje, które też są dalekie od tradycyjnie pojmowanego rocka i tutaj czujne ucho znajdzie elementy wspomnianych przeze mnie podgatunków i czy będą to wpływy AGALLOCH, czy shoegaze’u/post-rocka, czy pre-gothic rocka, czy nawet JOY DIVISION skrzyżowanego z medieval music, to wszystko niby już było wykorzystywane (i wciąż jest), ale w takich proporcjach raczej rzadko. O ile wspomniałem o AMBER ASYLUM, to tutaj także należy szukać źródeł „What Graceless Dawn”. Emocjonalny poziom tego materiału jest nader głęboko zakorzeniony w mieszaninie awangardy i muzyce neoklasycznej, z tą różnicą, że tutaj wszystko jest oparte na tradycyjnie rockowym (czytaj: subtelnym) brzmieniu gitary, basu i perkusji. Z czasem niektóre z tych długaśnych utworów nużą i usypiają swoimi nazbyt długimi pasażami instrumentalnymi i instrumentalno-wokalnymi, ale swój swoisty urok niektóre fragmenty mają. To kolejny kamyczek do dyskusji, gdzie się kończy NASZA muzyka i dlaczego my, fani ekstremalnych i ponoć niszowych dźwięków jesteśmy bardziej otwarci niż przeciętny fan muzyki popularnej. I nie skłaniam się tutaj do tego, by bujać się w swoich gustach muzycznych tak szeroko jak autorzy „Noise Magazine”, bo wystarczy to, że ktoś wsłucha się w to, co dzieje się jakby wokół metalowej scenerii, która już od paru ładnych lat wciąga w swoje tryby takie rzeczy, jak na przykład WORM OUROBOROS. A najbardziej urokliwy numer z tej płyty? Niewątpliwie ostatni, „Night”.
 

ocena:  7/ 10

www.facebook.com/WormOuroboros


www.profoundlorerecords.com


www.facebook.com/profoundlorerecords


autor: Diovis



<<<---powrót