| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

ATHLANTIS

“Chapter IV”

Diamonds Production (CD 2017) 

Jeśli zechcieliście przeczytać moją recenzję opisywanego w zbliżonym czasie albumu włoskiej formacji RUXT, to być może zauważyliście, że z dwojga złego ja osobiście wolę, gdy ktoś korzysta mocno ze sprawdzonych, klasycznych wzorców, zamiast wydziubać kolejnego power metalowego potworka. Uwierzcie mi (i zwracam się w tym momencie głównie do młodszych Czytelników/Czytelniczek), że wynika to nie z mojej niechęci wobec tych wszystkich germańskich czy włoskich kapel, gdzie stawia się na metalowy kicz, ale z wieloletniego doświadczenia. Sam miałem kilkanaście wiosen na koncie, gdy jarałem się między innymi IRON MAIDEN, ale przy tym byłem zafascynowany BLACK SABBATH, DEEP PURPLE czy LED ZEPPELIN, bo czułem w tym pewną ciągłość pokoleniową i rozwój ciężkiej muzy, ale było przy tym też tyle pozytywnych emocji, radości i czegoś nieokreślonego i jak się okazało - bezwarunkowego. Lata 80-te przeminęły i w następnej dekadzie zaczęły się pojawiać różne badziewia, które rościły sobie prawo do bycia ówczesnymi gwiazdami, a nie dorastały do wyżej wymienionych, ale i wielu innych starych kapel. Mamy rok 2017 i okazuje się, że wielu muzyków kompletnie nie wyciągnęło z tego wniosków. Dlatego stawiam przykład RUXT jako zespołu złożonego z doświadczonych grajków, ale którzy przynajmniej w rasowy sposób próbują odnieść się do klasyki, bo już na przykład grupa basisty Steve’a Vawamasa, zaangażowanego w tamten projekt, pokazuje, jak obrzydzić fanowi/fance heavy metalu tę stylistykę. Żyję na tym świecie czas jakiś i nie widzę na przykład w Polsce wielkiego zainteresowania kiczowatą formułą, z której znane są między innymi włoskie kapele tego typu (poza nielicznymi przypadkami typu RHAPSODY OF FIRE czy LABYRINTH). A musicie wiedzieć, że ATHLANTIS, który działa już czas jakiś, to rzecz mocno zainspirowana tymi słabiznami ze sceny power/heavy metalu. Niby mają wokalistę Alessio Calandriello, ale na dobrą sprawę większość wokali nagrał na tę płytę Roberto Tiranti z LABYRINTH i powiem Wam, że tak słabych nie nagrał nigdy wcześniej, a już udział Davide Dell’Orto z DRAKKAR (nota bene kapeli tak słabej, że aż trudno to sobie wyobrazić jeśli nie słyszało się ich dokonań, co mimo wszystko zalecam) w jednym z utworów zaniża poziom „Chapter IV” na maksa). Muzycznie nie jest wcale lepiej, bo każdy dźwięk jest tak nijaki i nie pozostaje w pamięci. Generalnie chciałbym Wam zwyczajnie oszczędzić męki, jaką sam przeszedłem.  
 

ocena:  2/ 10

www.facebook.com/athlantis


www.diamondsprod.it


www.facebook.com/Diamonds-Prod-218845904961348/?fref=ts


autor: Diovis



<<<---powrót