| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

ATRIARCH

“Dead As Truth”

Relapse Records (CD 2017) 

Nowy album ATRIARCH doskonale wpisuje się w obecne czasy, gdzie na równych prawach traktuje się muzykę z mniej lub więcej odległej przeszłości i nowoczesne dźwięki. Gdzie eklektyzm jest już właściwie główną bazą, która może delikatnie odsuwać teraźniejszość od przeszłości i jednocześnie nawzajem się przenikać. Poprzedni krążek tego zespołu, „An Unending Pathway”, świetnie ujmował muzykę BAUHAUS, THE SISTERS OF MERCY, THE FIELDS OF THE NEPHILIM, JOY DIVISION, KILLING JOKE, THE FALL i im podobnych w mocarnych, bardziej współczesnych dźwiękach spod znaku doom/sludge metalu, który, gdyby nie wiele szajsowatych kapel, mógłby być swoistą rewolucją na miarę post-punka, gdy na przełomie lat 70-ych i 80-ych zmienił całą scenerię chociaż na kilka lat, zanim nie weszły syntetyczne brzmienia modne przez prawie całą kolejną dekadę. „Dead As Truth” nie jest jakąś szczególną woltą tej formacji z Portland i podkreśla to, co wówczas było sygnalizowane już dość mocno. Po magmowatym i nie do końca przekonującym „Inferno”, w „Dead” i „Devolved” już na całego ekipa ATRIARCH czerpie garściami z post-punkowego, zimnofalowego, gothic rockowego i death rockowego dziedzictwa, co zaciekawi każdego, co kiedykolwiek słuchał takiej muzy. W tym pierwszym wokalna emocjonalność Lenny’ego Smitha wchodzi ‘w buty’ Petera Murphy’ego, ale pod koniec okazuje się, że ci muzycy potrafią lodowate dźwięki pożenić z elementami black metalowymi, co wskazuje, że nie mamy początku lat 80-ych, a rok 2017. Dalej robi się jeszcze ‘mrożąco’ i z pozoru tylko mechanicznie. To, czego nie imały się kapele formatu INTERPOL czy THE NATIONAL, które weszły do mainstreamu, mamy rozrysowane wręcz dogłębnie we wstrząsającym „Void”, który wynosi cold wave i post-punk z tymi wszystkimi zgrzytliwymi dźwiękami oraz rytualnym bębnieniem do świata sludge/doom/black metalu, bez utraty choćby odrobiny gotycko - nawiedzonej aury albumów sprzed około 35 lat. Nie będzie pewnie wstrząsu w głównym nurcie muzycznym, ale wedle mnie, ATRIARCH zrobił na tym albumie spory krok do przodu, choć cały czas mam wrażenie, że jeszcze nie odkrył wszystkich kart i trochę się kryguje z tą swoją rewolucją. Dobrze przynajmniej, że chociaż pozbyli się swoich amerykańskich wpływów sludge’owych. 

ocena:  8/ 10

www.facebook.com/AtriarchOfficial


www.atriarch.bandcamp.com


www.relapse.com


autor: Diovis



<<<---powrót