| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

BARROWS

„Obsidion”

Tonzonen Records (2 LP 2017) 

Znaczące jest to, że coraz częściej pod powierzchnią obok kapel mieszających różne metalowe style dzieje się tak, że współegzystują z nimi takie odłamy i gatunki, które jeszcze pewnie z kilkanaście temu odróżniały pokolenia. Teraz okazuje się, że rock łączy ludzi, a czym starszego grania się ‘uczepia’, tym bardziej łączy ludzi w wieku nawet 50+ (o ile oczywiście jeszcze słuchają mocniejszej muzy, a są tacy, uwierzcie!) i często bardzo młodych, którzy narodzili się nawet grubo po epoce grunge’u. Możliwości są w tej chwili nieograniczone i bardzo podoba mi się, że nowe zespoły nie ograniczają się do odtwórstwa lub kopiowania, ale w sposób często twórczy łączą vintage’owe rzeczy z tym, co kojarzy się z bliższą współczesności konwencją. Takim przykładem, choć nie do końca przekonującym, jest instrumentalna formacja BARROWS z Los Angeles, która na swoim trzecim już pełnym materiale „Obsidion” w sposób jeszcze nie do końca udolny brzmi analogowo, momentami wręcz archaicznie i anachronicznie, a przy tym mieści się w szerokiej i głębokiej szufladzie pod tytułem ‘post-rock’. Z jednej strony mamy tu więc kraut- i space-rockowe improwizacje i transy oraz psychodelię w swojej pozbawionej specjalnych udziwnień formie, a z drugiej strony post-rockową przestrzenność oraz coś, co można by podpiąć pod bazowy stoner czy desert rock - już nie tak odległy w czasie, choć na pewno nie nowatorski. Jestem pełen podziwu, jak szybko odrabiają lekcję obecne pokolenia, które nie wiem, może instynktownie, łapią vibe i improwizację nie tak łatwych w odbiorze wczesnych nagrań PINK FLOYD, HAWKWIND, GOBLIN, OZRIC TENTACLES czy KING CRIMSON i łączą to z trochę bardziej świeżymi rzeczami spod znaku - powiedzmy - KYUSS, MONSTER MAGNET czy QUEENS OF THE STONE AGE. Dobrym na to przykładem jest ponad 10-minutowy ‘tytułowiec’, w którym wszystko się fajnie zazębia, ale na przykład w najdłuższym, trwającym prawie 20 minut „Cocoon” idzie to jeszcze dalej, bo wstęp jest iście kosmiczny i te analogowe brzmienia syntezatorów, gitarowych efektów, basu wchodzącego w orientalne motywy i lekkie łamańce rytmiczne typowe dla KING CRIMSON jeszcze sprzed ich pierwszego rozpadu w połowie lat 70-ych wykraczają daleko ponad to, co proponuje na swoich wydawnictwach wybitna wedle niektórych formacja ZAUM. Niewiarygodne w tym wszystkim jest to, że jest w tym pomysł, jest w tym idea i tak rzadki dla wielu młodych kapel talent do tego, że ten miks brzmi tak, jak byśmy cofnęli się w czasie jakieś cztery i pół dekady, a jednocześnie słychać, że ci muzycy przefiltrowali to przez pewne inne fascynacje, stąd skojarzenia takiego repa, jak ja, że można tutaj usłyszeć równocześnie TANGERINE DREAM, jak i pozbawiony nowoczesnych wpływów THE MARS VOLTA, a i pewne eksperymenty brzmieniowe z „2112” RUSH są tutaj obecne. Co ciekawe - materiał jest połączony w jedną płynącą pewnym torem całość, a więc nie jest to li tylko zbiór kawałków stworzonych przez to trio przez miesiące prób. Na razie nie daję BARROWS aż tak wysokiej noty, ale będą pod moją obserwacją w przyszłości, ha!
 

ocena:  7,5/ 10

www.barrowstheband.com


barrowstheband.bandcamp.com


www.facebook.com/BarrowsTheBand


www.tonzonen.de


www.facebook.com/Tonzonen


autor: Diovis



<<<---powrót