| 9 | A | B | C | D | E | F | G | H | I | J | K | L | M | N | O | P | Q | R | S | T | U | V | W | X | Y | Z
INDEX

- A   [1  2   3   4   5   6    7] -   

DEMIMONDE

“Cygnus Odyssey”

MetalGate Records & MarastMusic (CD 2016) 

Nazwa jest mi znajoma, jak przez mgłę pamiętam album DEMIMONDE pt. „Mutant Star” z 2000 roku, ale coś mi świta, że narobili wtedy tym materiałem bałaganu, głównie na czeskiej scenie. Z jednej strony był mało strawny dla metalowych ortodoksów, a z drugiej doczekał się kultowego wręcz statusu. To do dziś jedyny krążek tej czeskiej kapeli i po doprowadzeniu swoich pociech do wieku dorosłego lub nastoletniego poczuli najwyraźniej zew natury i zreformowali się, aby nagrać materiał dziwny nawet jak na obecne czasy. Nie chciałbym szastać w tym momencie stwierdzeniami ‘awangardowy’, ‘progresywny’, ‘techniczny’ czy ‘eksperymentalny’, ale w sumie po części tak jest. Te wszystkie elementy są tutaj obecne i nasycone ‘kosmicznymi’ brzmieniami, robotycznymi wokalami, połamanymi rytmami oraz dziwnymi orkiestracjami. Obok tego, a raczej wraz z tym, jest to jednak rzecz mocno zakorzeniona w metalu i to nie tylko od strony instrumentalnej, ale i wokalnej, a tych głosów wszelakiego rodzaju pojawia się na tej płycie mnóstwo. Niewiele w tym jednak takiego stereotypowego podejścia i nijak nie doszukamy się tutaj elementów black, gothic czy doom metalowych, a jeśli już gdzieś szukać pewnych podobieństw, to niech to będą (ale zaznaczam, że w sensie symbolicznym) CYNIC, ATHEIST, NOCTURNUS, ALCHEMIST, VOIVOD, SEPTICFLESH czy część tych nowocześnie pozakręcanych na wszystkie strony death metalowych kapel ze Stanów, zgrupowanych głównie wokół Unique Leader Records, a odartych tutaj z brutalności i ekstremizmu. Bo DEMIMONDE, mimo wszystko, wychodzi poza death metal i jeżeli już dawać łatki tej grupie w obecnym obliczu, to można użyć określeń ‘space’, ‘cyber’, ‘experimental’, gdyż gdzieś w tym wszystkim można odnaleźć elementy znane z produkcji elektronicznych w postaci drum ‘n bass’owych bitów, ekstremalnego tekkno czy rzeczy z pogranicza awangardy i ‘kosmicznej’ muzyki filmowej. Taki misz-masz nie jest łatwy w odbiorze i nawet jeśli wyłania się z tego jakiś w miarę czytelny motyw (jak np. w „Event Horizon” czy w momentami prog-metalowym „Te Kore”), to za chwilę brnie on w nieoczekiwaną stronę. Albo już sam początek utworu (mam tu na myśli „Singularity (Absolute Word Explanation)” przynosi już coś niespodziewanego w postaci dźwięków saksofonu, by potem jeszcze bardziej powikłać się w różnych wielopłaszczyznowych strukturach. Czesi trochę z tym zanadto przesadzili tu i ówdzie, ale nie można odmówić „Cygnus Oddyssey” oryginalności i ogółem inności od większości wydawanych ostatnimi czasy tytułów.  
 

ocena:  7,5/ 10

www.facebook.com/demimondeofficial


demimondeofficial.bandcamp.com


www.metalgate.cz


autor: Diovis



<<<---powrót